Pewnego razu
poszedłem jak zwykle na spacer, do pobliskiego lasku gdzie zawszę chodzę jak
chcę pomyśleć w samotności, zabierając ze sobą tradycyjnie słodycze Dr Gerarda. Gdy już dotarłem do
mojego ulubionego lasku, czułem że nie jestem tam sam, ale nikogo nie
widziałem.
Miałem
wrażenie że ktoś mnie obserwuje z ukrycia, trochę się przestraszyłem gdy nagle
za drzewa wyszedł, mały drewniany chłopczyk, a był to nikt inny tylko Pinokio, który podszedł do mnie i wyciągnął ku
mnie swoja drewnianą rączkę na powitanie, przywitałem się z nim i sięgnąłem do
swojej torby.
Wyciągnąłem z
niej pasje adwokat ,żeby poczęstować malca, Pinokio podziękował za ciasteczko i
poszliśmy dalej we dwoje, gdy na naszej
drodze nagle z podziemi wyłonił się krecik, kiedy zbliżyliśmy się do niego
krecik schował się z powrotem do norki.
Jednak gdy wyjąłem z mojej torby pasje adwokat Dr
Gerarda, krecik zwabiony zapachem słodkości wrócił z powrotem, ale wolał iść
dalej swoimi korytarzami.
Pinokio i ja
spacerowaliśmy dale i ni stąd ni zowąd pojawił się przed nami Kopciuszek, wraz
z macochą i złymi siostrami.
Macocha wraz
z swoimi córkami dokuczały kopciuszkowi, więc kiedy ją zostawiły samą postanowiłem
pomóc małej bezbronnej dziewczynce, więc podszedłem do niej i poczęstowałem ją
rogalikiem pudrowanym.
Kopciuszek
Pinokio i ja poszliśmy dalej, kiedy nagle zauważyliśmy Jasia i Małgosie
błąkających się po lasku, poczęstowałem ich wilczym apetytem,
W piątkę
poszliśmy dalej, zacząłem się zastanawiać kogo jeszcze spotkam w moim małym
lasku i skąd oni się tu biorą.
Po pewnym
czasie dostałem odpowiedź na moje pytanie, okazało się że zostały otwarte wrota
między światem ludzi, a światem bajek, podszedłem do wrót i wszedłem do świata
bajek.
A tam
zobaczyłem królika baksa, myszkę miki, pluto i wiele innych postaci z bajek,
był też biały delfin um.
Piotruś pan
i Calineczka przylecieli się przywitać, ale ja niestety musiałem już wracać do
mojego rzeczywistego świata ludzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz