Moi rodzice na szczęście nie lubią siedzieć w domu i zarządzili wycieczkę. W miejsce, którego bym się nie spodziewała.
Pojedziemy do rodzeństwa mamy. Jej brat ma dzisiaj imieniny. Postanowiliśmy zrobić wielkie wejście. W końcu rzadko się zdarza nam ich odwiedzać, więc na środek transportu wybraliśmy mojego kabrioleta.
Siostra Iza nie chciała jechać. Twierdziła, że musi odpocząć po szkolnej wycieczce.
Wzięliśmy kawę, słodycze Dr Gerarda, wino, które rodzice kupili na miejscu i zegarek, ja zapakowałam jeszcze materac i torbę coca-coli.
Byliśmy godowi do drogi.
Nie dałam tacie prowadzić. To auto prowadzę tylko ja. Już po 13, mogłam rozłożyć się z materacem w ogrodzie i poopalać. Napisałam sms-a do kuzynek, żeby zakładały bikini i przyszły. Kazały na siebie trochę czekać, a ja przyniosłam moje ulubione łakocie Dr Gerarda.
Przez ten czas nim przyszly zrobilam kawę i wyłożyłam na tależykach Wilczy apetyt - to czekoladka na ciasteczku biszkoptowym wypełniona nadzieniem śmietankowo wiśniowym, Patysie zdobione - to podłużne markizy przełożone kremem o smaku śmietankowym i podlane czekoladą. Napewno skuszą się na takie smaczne łakocie.
Wreszcie się przywlekły. Dawno się nie widziałyśmy (chyba ze 3 lata? ale dzięki naszej klasie wiedziałam jak wyglądają).
Kazałam im rozgościć się na materacu i poczęstowałam colą (w sumie to byłysmy u nich i to one powinny mnie czymś częstować).
Wszystkie opowiadałlyśmy sobie nasze przeżycia z kolegami i bardzo szybko miął nam czas. Wieczór szybko zapadł i po pożegnmaniu z Wujkiem i jego rodziną wróciliśmy do domy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz