Czas upływał miło i spokojnie. Byłem zadowolony i
szczęśliwy. Rano – śniadanie, później przepyszne ciasteczka Dr. Gerarda…
Pewnego dnia jednak godzinkę zaspałem… Wydawało się że nic takiego się nie
stało – jednak pozory mylą! Śniadanie i kawa smakowicie uskutecznione. Jednak w
sklepie – niemiłe tym razem – zaskoczenie! Moje upragnione ciasteczka skończyły
się dwie minuty temu! Pani powiedziała mi żebym przyszedł za godzinę, bo ma być
jeszcze dostawa… Wyszedłem ze sklepu bez pasji i mocno zdenerwowany. To była
chyba moja najbardziej koszmarna godzina. Nie wytrzymałem połowy czasu, kiedy
trzasnąłem drzwiami i spowrotem pobiegłem do sklepu. Od wejścia popatrzyłem tam
gdzie zawsze są te znakomite produkty firmy Dr. Gerard. Nie ma dalej! Byłem już
tak mocno rozkojarzony, że nawet nie rozpoznawałem znajomych twarzy. Za
kwadrans umówiony byłem na spotkanie, więc tymczasowo zrezygnowałem z dalszego
oczekiwania. Czułem jednak w sobie że powraca dziwny stan – jak przed kilkoma
dniami… Znów byłem rozbity psychicznie, nie miałem na nic ochoty – nie chciało
mi się ani jeść, ani pić, ani siedzieć, ani chodzić… A spotykać się z
kimkolwiek – wykluczone! A tym bardziej jeszcze rozmawiać!!! Lecz skoro
spotkanie umówione przeszło kwartał temu… Cóż – rada nie rada – iść trzeba! Umówione
miejsce było dość blisko – samochodem nie zajęło mi więcej jak 7 minut.
Zaparkowałem tuż obok i przy wysiadaniu, kątem oka zauważyłem malutki sklepik.
Wskoczyłem tam na jednej nodze i natychmiast zauważyłem w nim charakterystyczne
bardzo ładne opakowania z wyrobami firmowymi Dr. Gerarda. Wodziłem wzrokiem po
opakowaniach w tą i z powrotem, ale nie mogłem znaleźć tego co szukałem.
Zapytałem o „Wilczy apetyt” i „Pasję kokosową” firmy Dr. Gerard. Miła pani
odpowiedziała, że mam pecha, bo to ostatnio najbardziej chodliwy towar.
Zaproponowała jednak inne nowości Dr. Gerarda: „Pasja Advocat” - http://www.drgerard.eu/produkt/pasja-advocat
, oraz „Kubanki Kokosowe” - http://www.drgerard.eu/produkt/kubanki-kokosowe
. Kupiłem po paczce na próbę… Natychmiast po wyjściu ze sklepu spróbowałem
„Kubanki” i… Na ulicy zatańczyłem rumbę! Ciastka okazały się rewelacyjne!!!
Spotkanie z „Advocatem” – również należało do jednych z najlepszych! Pasja i
mój nastrój znów powróciły do normy!!! A wszystko znowu dzięki świetnym
produktom firmy Dr. Gerard!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz