Styczeń, luty, marzec… Zima się skończyła – powiało wiosną i
Wielkanoc tuż tuż… Trzeba się więcej ruszać – choć pogoda „… jak w garncu”, to
zimowe kurtki trzeba wrzucić na wieszak i buty też zmienić na lżejsze. Gdzie to
dziś sobie pospacerować…? Może nad zalew – po drodze kupię coś by nakarmić
kaczki… Nawet przyjemnie jest dziś. Wczoraj to było fatalnie! Chociaż wiatr
trochę daje po czuprynie, ale słońce operuje dość mocno i w zaciszu w
nasłonecznionych miejscach jest bardzo przyjemnie. O, chyba Pani Marysia idzie
z naprzeciwka…
- Dzień dobry – Pani Marysiu!
- A dzień dobry panie Jurku!
- A czemóż to Pani mówi tak niewyraźnie…?
- A bo jem takie bardzo smaczne ciastko! Niech pan spróbuje
– mówię panu – bardzo dobre!
- A co to za ciastka – Pani Marysiu???
- To są takie wyjątkowe w smaku – najlepsze! To z firmy Dr.
Gerard! No niech pan spróbuje jedno…! Sam pan zobaczy że są naprawdę bardzo
smaczne!
- Dziękuję bardzo Pani Marysiu! Ale skoro Pani tak bardzo
nalega, to z czystej ciekawości, no i żeby Pani się nie obraziła myśląc że
gardzę – jednym się poczęstuję!
- No i jak – panie Jurku…?
- Powiem Pani – Pani Marysiu – że jak za słodkim nie
przepadam, to te smakują mi naprawdę wyjątkowo. A Jak się one nazywają?
- No przecież mówiłam panu – panie Jurku – że to są takie
wyjątkowe, bardzo smaczne ciastka! Nazywają się – „Markizy Gold”. A produkuje
je firma – Dr. Gerard. Oni produkują dużo różnych tych ciastek! Wszystkie są
smaczne wyjątkowo!
- No te – „Markizy Gold” – Pani Marysiu, są faktycznie takie
wyjątkowe. Bardzo mi posmakowały! Bardzo Pani dziękuję! Idę na spacer nad wodę,
by pokarrrrrrrrrrmić kaczki. Jak wdepnę do sklepu po drodze, to sobie też kupię
te ciastka! Do widzenia!
No to idę sobie dalej… Nie zapytałem Pani Marysi, w którym
sklepie kupiła te „Markizy Gold”… A to wejdę do kilku sklepów… Jest ich po
drodze wiele, więc jak nie kupię w jednym , to kupię w drugim… Pan Władek idzie
– i chyba też coś je…
- Dzień dobry, Panie Władku!
- Witam serdecznie, panie Jurku!
- Przed chwilą spotkałem Panią Marysię. Kupiła bardzo dobre
ciastka i poczęstowała mnie jednym. Sam muszę przyznać, że są świetne!
- Ja również kupiłem sobie ciastka. Bardzo smaczne! O proszę
– niech się pan poczęstuje!
- Już przed chwilą zjadłem od Pani Marysi! Dziękuję bardzo
Panie Władku!
- A jak się tamte nazywały???
- Chyba – „Markizy Gold”…
- A te są – „Mafijne Black”! No poczęstuj się pan! Są
naprawdę fantastyczne!!!
- A to ten sam producent – Dr. Gerard???
- Tak – pewnie że Dr. Gerard!!!
- A to w takim razie – sprawdzę które lepsze!
- No i jak – panie Jurku???
- Panie Władku – fantastyczne!!!
- Przecież mówiłem Panu.
- Będę miał dylemat – które kupić…
- Kup pan jedne i drugie!
- Tak zrobię Panie Władku! Dziękuję – i do zobaczenia!
Wszedłem do pierwszego sklepu – były tam ciastka które
chciałem kupić. Kupiłem również jakąś kaszę i kilka bułek dla kaczek. Po drodze
spotkałem jeszcze kilka znajomych osób. Poczęstowałem ich swoimi markizami i
mafijnymi. Jak spróbowali, to natychmiast pobiegli do sklepu by też sobie
kupić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz