Marzanna utopiona! Fe z paskudną zimą! W miejscach gdzie
słońce mocniej grzeje, powoli pąki grubieją na krzewach i drzewkach.
Przyleciało już wiele wiosennego ptactwa – ich świergot usłyszeć można w
parkach. Temperatury powędrowały mocno w górę. Marek zarzucił bluzę dresową i
poszedł zrobić przegląd ogrodu… Przeszedł w kółko raz i stwierdził, iż jest już
tak sucho, że spokojnie można zabrać się za wiosenne porządki w ogrodzie.
Zabrał więc taczki, motyczkę, grabki, oraz inne podręczne narzędzia i zabrał
się do roboty. Przesilenie wiosenne szybko dało się jednak Markowi we znaki i
prace szły bardzo mozolnie! Po pół godzinie porządkowania, siódme poty Marka
oblały… Poszedł do domu chwilę odpocząć i ugasić pragnienie. Nalał sobie do
kubka wody i usiadł. Na stole leżała napoczęta paczka ciastek… Marek wziął je
do ręki i popatrzył. „Wilczy Apetyt”… Marka ścisnęło w żołądku i przełknął
ślinkę. Sprawdził producenta – „Dr. Gerard”. Przypomniał sobie natychmiast, że
Julka mówiła niedawno o tym, że Dr. Gerard robi najlepsze ciastka! Spróbował…
Fantastyczne! I biszkopcik – i ta czekolada!!! Zjadł jeszcze jedno. Wypił
resztę wody, poczuł trochę więcej sił i poszedł z powrotem porządkować ogród.
Przy bramie stała Julka trzymająca torbę z zakupami i rozmawiała z Moniką. Jak zobaczyły
że Marek idzie do ogrodu, to zaczęły pokrzykiwać na niego, żeby podszedł do
nich. Marek oznajmił że nie ma czasu, bo robi porządki w ogrodzie. Obie zaczęły
krzyczeć na Marka głośno. W końcu Marek stwierdził, że z dwiema „babami” nie ma
co się przekrzykiwać i podszedł. Julka powiedział a Markowi, że z Moniką
ugadały się na pierwszy tej wiosny piknik. Marek odpowiedział, że skoro sobie
tak postanowiły, to niech sobie robią… Julka mruknęła złośliwie coś pod adresem
Marka, ale nie zrozumiał tego co powiedziała. A Monika zaczęła przekonywać
Marka, że ten też musi być, bo trzeba przecież węgiel rozgrzać i przypilnować
wszystkiego… Pogłaskała Marka po twarzy i łaskawie się uśmiechnęła. Marek
wyraził zgodę, jednakże pod warunkiem – że będą takie dobre ciastka Dr. Gerard,
które jadł w domu i bardzo mu smakowały. Julka aż krzyknęła na to co powiedział
Marek. Wyciągnęła z torby z zakupami dwie paczki ciastek „Wilczy Apetyt” i dała
Markowi. Chcąc nie chcąc – odpowiedział że zaraz przygotuje wszystko do
biesiady. Monika powiedziała Markowi, że ona też bardzo lubi ciastka Dr.
Gerarda. Ma w domu „Listki Deserowe” oraz „Patysie Zdobione”. Wszystkie są
równie dobre jak tamte, to przyniesie je na piknik. Dalej wszystko potoczyło
się zgodnie. Pierwsze wiosenne grillowanie w ogrodzie było niezwykle udane! Dr.
Gerard – zbliża ludzi!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz