środa, 25 marca 2015

Pierwszy wiosenny piknik!




Marzanna utopiona! Fe z paskudną zimą! W miejscach gdzie słońce mocniej grzeje, powoli pąki grubieją na krzewach i drzewkach. Przyleciało już wiele wiosennego ptactwa – ich świergot usłyszeć można w parkach. Temperatury powędrowały mocno w górę. Marek zarzucił bluzę dresową i poszedł zrobić przegląd ogrodu… Przeszedł w kółko raz i stwierdził, iż jest już tak sucho, że spokojnie można zabrać się za wiosenne porządki w ogrodzie. Zabrał więc taczki, motyczkę, grabki, oraz inne podręczne narzędzia i zabrał się do roboty. Przesilenie wiosenne szybko dało się jednak Markowi we znaki i prace szły bardzo mozolnie! Po pół godzinie porządkowania, siódme poty Marka oblały… Poszedł do domu chwilę odpocząć i ugasić pragnienie. Nalał sobie do kubka wody i usiadł. Na stole leżała napoczęta paczka ciastek… Marek wziął je do ręki i popatrzył. „Wilczy Apetyt”… Marka ścisnęło w żołądku i przełknął ślinkę. Sprawdził producenta – „Dr. Gerard”. Przypomniał sobie natychmiast, że Julka mówiła niedawno o tym, że Dr. Gerard robi najlepsze ciastka! Spróbował… Fantastyczne! I biszkopcik – i ta czekolada!!! Zjadł jeszcze jedno. Wypił resztę wody, poczuł trochę więcej sił i poszedł z powrotem porządkować ogród. Przy bramie stała Julka trzymająca torbę z zakupami i rozmawiała z Moniką. Jak zobaczyły że Marek idzie do ogrodu, to zaczęły pokrzykiwać na niego, żeby podszedł do nich. Marek oznajmił że nie ma czasu, bo robi porządki w ogrodzie. Obie zaczęły krzyczeć na Marka głośno. W końcu Marek stwierdził, że z dwiema „babami” nie ma co się przekrzykiwać i podszedł. Julka powiedział a Markowi, że z Moniką ugadały się na pierwszy tej wiosny piknik. Marek odpowiedział, że skoro sobie tak postanowiły, to niech sobie robią… Julka mruknęła złośliwie coś pod adresem Marka, ale nie zrozumiał tego co powiedziała. A Monika zaczęła przekonywać Marka, że ten też musi być, bo trzeba przecież węgiel rozgrzać i przypilnować wszystkiego… Pogłaskała Marka po twarzy i łaskawie się uśmiechnęła. Marek wyraził zgodę, jednakże pod warunkiem – że będą takie dobre ciastka Dr. Gerard, które jadł w domu i bardzo mu smakowały. Julka aż krzyknęła na to co powiedział Marek. Wyciągnęła z torby z zakupami dwie paczki ciastek „Wilczy Apetyt” i dała Markowi. Chcąc nie chcąc – odpowiedział że zaraz przygotuje wszystko do biesiady. Monika powiedziała Markowi, że ona też bardzo lubi ciastka Dr. Gerarda. Ma w domu „Listki Deserowe” oraz „Patysie Zdobione”. Wszystkie są równie dobre jak tamte, to przyniesie je na piknik. Dalej wszystko potoczyło się zgodnie. Pierwsze wiosenne grillowanie w ogrodzie było niezwykle udane! Dr. Gerard – zbliża ludzi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz