poniedziałek, 9 marca 2015

„Trzydziestka z Dr Gerardem”


Uroczystość urodzinowa, tym bardziej okrągła rocznica, czy nadal musi kojarzyć się z tortem? Chyba nadszedł czas na zmiany w tradycji.

Była ku temu okazja, trzydziesta rocznica urodzin brata.

Chciałbym zarazić innych i przy okazji zmienić tradycję. Zamiast tradycyjnego tortu, zrobić tort ze słodyczy Dr Gerarda, w kształcie zegara. Na gotowym okrągłym biszkoptowym spodzie pokrytym masą śmietankową, ułożyć  wilczy apetyt przeplatany patysiami, jako liczby godzinowe, a z kubanków kokosowych zrobić wskazówki.

Na tarczy zegara znajduje się napis, trzydzieści lat, ułożony również z ciasteczek Dr Gerarda, trójka jest ułożona z podłużnych markizów, przełożonych kremem śmietankowym.

Jako zero to dwukolorowa markiza z kremem waniliowym, litery są z patysi zdobionych , to podłużne markizy o smaku śmietankowym podlane czekoladą. Tak ustrojony tortowy Dr Gerard wziął udział w dostojnej imprezie. Na urodzinach było osiem osób.

Na samym początku największym hitem okazał się wyżej wspomniany tort. Każdy z gości na zniewalający oczy widok wyrażał donośnym głosem „WOW”.

Zmysłowa układanka ciasteczek Dr Gerarda, na biszkoptowym spodzie tworzyła jedną całość jak obrazek z puzzli. Dłuższe odkładanie ceremonii pokrojenia słodkiego arcydzieła nie miało sensu, ponieważ każdy z gości skupiał wzrok na słodkim wyrobie a nie na jubilacie.

Brat przystąpił do rytuału podzielenia zegara tak, aby wszyscy goście mieli możliwość spróbowania każdego rodzaju ciastek. Po konsumpcji kawałka „Ala Tortu Dr Gerard”, niedosyt był jeszcze większy.

Na szczęście moja przezorność była uzasadniona, miałem w zapasie po dwa opakowania z zaprezentowanych ciastek. Po słodkiej części imprezy, przestawiliśmy się na filmowy przerywnik.

Brat zaproponował bardzo ciekawą komedię, więc wszyscy goście z aprobatą przystali na chwilę rozrywki i humoru. Po obejrzeniu filmu, śmiech i wrażenia nie miały granic. Gorącą już atmosferę podlewaliśmy drinkami i sokami, ale słodkości Dr Gerarda przodowały nad wszystkim co było na stole do jedzenia. Po skończonej imprezie brat zaproponował nam wszystkim nocleg, wyciągnął z szafy karimaty i materace i poszliśmy grzecznie spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz