W sobotę poranku rodzice oznajmili mi, że ten weekend będę musiał spędzić u dziadków. Na tą wiadomość niezmiernie się ucieszyłem, ponieważ lubię jeździć do nich na wieś. Po zjedzeniu śniadaniu zabrałem się odrazu to pakowania wszystkiego co niezbędne, aby się nie nudzić u dziadków. Wziąłem ze sobą piłkę, latawiec i nowy samolot, który tata kupił mi na urodziny.
Obiad miałem zjeść już u dziadków, więc się tym nie przejmowałem. Zaraz po ulubionym serialu mamy, wyjechaliśmy. Mama przypomniała sobie, że trzeba jeszcze kupić coś słodkiego dla dziadków. Ja zaproponowałem żeby może kubić słodycze firmy Dr Gerarda, bo są bardzo smaczne.
Podjechaliśmy, więc do sklepu gdzie na półkach znaleźliśmy wyroby Dr Gerarda i mama wybrała Pasje kokosową, Patysie śmietankowe, Kubanki kokosowe oraz Markicy Gold.
Po zrobieniu zakupów ruszyliśmy w drogę i już po godzinie jazdy byliśmy na miejscu.
Babcia bardzo się ucieszyła i jak to ona natychmiast zaproponowała coś do jedzenia a że byłem głodny zaraz się zgodziłem.
Gdy babcia po jedzeniu postawiła kawę, to do kawy mama wystawiła na ławę łakocie, które zakupiliśmy.
Wszystkim bardzo smakowally słodycze Dr Gerarda, co mnie nie zaskoczyło, gdyż wiem że tej firmy słodycze są najlepsze.
Pierwszy dzień był trochę nudny, bo zaraz po obiedzie zaczęło padać i mogłem tylko oglądać telewizję, ale za to drugiego dnia dopisywała nam pogoda.
Pierw pomogłem dziadkowi nakarmić kury i wyszedłem z psem na spacer, a gdy już wróciłem postanowiłem pochwalić się wszystkim moją nową maszyną.
Po obiedzie, przyszła ciocia z wójkiem i okazało się że w planach jest ognisko.
Przy ognisku siedzieliśmy chyba do 23, bo musiały sie ziemniaki dobrze przypiec.
Gdy wszystko było już zjedzone, położyłem się i nawet nie wiem kiedy usnąłem.
Budząc się w niedzielę niedowieżałem własnym oczom patrząc na zegarek, który pokazywał już 12 w południe! Dziadkowie się śmiali, że tak długo spałem, ale trafiłem idealnie w obiad.
Kiedy odpocząłem po jedzeniu poszedłem do kolegów pograć w piłkę a wieczorem już musiałem wracać do domu, bo rodzice przyjechali. Bardzo miło wspominam ten weeknd u dziadków na wsi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz