Pewnego
wieczoru, kiedy wyszłam z psem na spacer
po plaży, zobaczyłam, że w oddali coś błyszczy na wodzie. Podeszłam trochę bliżej,
żeby zobaczyć co to takiego, okazało się że to była mała syrenka, siedząca na
dużym kamieniu, który wystawał ponad wodę.
Spojrzałam
na nią była bardzo smutna, chcąc ją rozweselić sięgnęłam do torebki którą
zawsze nosze przy sobie i wyciągnęłam z niej ciasteczka Dr Gerarda, podeszłam
bliżej aby ją poczęstować wilczym apetytem, wyciągnęłam powoli rękę w jej
kierunku, a ona się uśmiechnęła wzięła
ciasteczko i podziękowała.
Zapytałam
dlaczego jest smutna, nie odpowiedziała spojrzała tylko na mnie wskoczyła do
wody i odpłynęła.
Przywołałam
psa i miałam już wracać do domu, gdy nagle wróciła syrenka z muszlą w dłoni, a
była to bardzo piękna muszla, dała mi ją i przeprosiła że uciekła, usiadła na
kamieniu i zaczęła mi opowiadać swoją historię, dlaczego jest smutna.
A było to
tak, pływałam sobie beztrosko ze swoimi rodzicami, gdy nagle rodzice zaplątali
się w sieci rybackie i nie mogli się wyplątać, od tamtej pory nie widziałam
swoich rodziców, bo rybacy którzy ich wyłowili zabrali ich do akwarium.
Ja zdążyłam
uciec w ostatniej chwili, ale myślę, że lepiej by było jak bym nie uciekła i
teraz była bym razem z nimi, a tak jestem sama, rozczuliła mnie jej historia i
postanowiłam jej pomóc, sięgnęłam do torebki po pasję kokosową Dr Gerarda i
poczęstowałam małą smutną syrenkę.
Nie martw
się pomogę ci odnaleźć rodziców, następnego dnia zaczęłam realizować obietnicę
złożona syrence, zaczęłam szukać we wszystkich akwariach rodziców syrenki.
W końcu
znalazłam rodziców małej syrenki, ale nie wiedziałam jak mam im pomóc, jak
doprowadzić do spotkania małej syrenki z rodzicami, bo syreny nie mogą przecież
chodzić, bo zamiast nóg mają ogony.
Poszłam więc
na plażę do małej syrenki i powiedziałam, że jej rodzice mają się dobrze, tylko
Nie wiem jak mam Cię zaprowadzić do nich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz