środa, 18 marca 2015

„Spacer po plaży„


Pewnego wieczoru, kiedy  wyszłam z psem na spacer po plaży, zobaczyłam, że w oddali coś błyszczy na wodzie. Podeszłam trochę bliżej, żeby zobaczyć co to takiego, okazało się że to była mała syrenka, siedząca na dużym kamieniu, który wystawał ponad wodę.

Spojrzałam na nią była bardzo smutna, chcąc ją rozweselić sięgnęłam do torebki którą zawsze nosze przy sobie i wyciągnęłam z niej ciasteczka Dr Gerarda, podeszłam bliżej aby ją poczęstować wilczym apetytem, wyciągnęłam powoli rękę w jej kierunku, a ona się  uśmiechnęła wzięła ciasteczko i podziękowała.

Zapytałam dlaczego jest smutna, nie odpowiedziała spojrzała tylko na mnie wskoczyła do wody i odpłynęła.

Przywołałam psa i miałam już wracać do domu, gdy nagle wróciła syrenka z muszlą w dłoni, a była to bardzo piękna muszla, dała mi ją i przeprosiła że uciekła, usiadła na kamieniu i zaczęła mi opowiadać swoją historię, dlaczego jest smutna.

A było to tak, pływałam sobie beztrosko ze swoimi rodzicami, gdy nagle rodzice zaplątali się w sieci rybackie i nie mogli się wyplątać, od tamtej pory nie widziałam swoich rodziców, bo rybacy którzy ich wyłowili zabrali ich do akwarium.

Ja zdążyłam uciec w ostatniej chwili, ale myślę, że lepiej by było jak bym nie uciekła i teraz była bym razem z nimi, a tak jestem sama, rozczuliła mnie jej historia i postanowiłam jej pomóc, sięgnęłam do torebki po pasję kokosową Dr Gerarda i poczęstowałam małą smutną syrenkę.

Nie martw się pomogę ci odnaleźć rodziców, następnego dnia zaczęłam realizować obietnicę złożona syrence, zaczęłam szukać we wszystkich akwariach rodziców syrenki.

W końcu znalazłam rodziców małej syrenki, ale nie wiedziałam jak mam im pomóc, jak doprowadzić do spotkania małej syrenki z rodzicami, bo syreny nie mogą przecież chodzić, bo zamiast nóg mają ogony.

Poszłam więc na plażę do małej syrenki i powiedziałam, że jej rodzice mają się dobrze, tylko Nie wiem jak mam Cię zaprowadzić do nich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz