środa, 11 marca 2015

Jesienny spacer

Pewnego dnia wybrałem się na spacer z moją przyjaciółką Magdą.
Zarówno Magda, jak i ja lubimy słodycze Dr Gerarda, więc przed spacerem udaliśmy się do sklepu by je kupić.  Na stoisku po odszukaniu słodyczy Dr Gerarda, Magda wybrała dla siebie Kubanki  kokosowe, a ja wybrałem Markizy Negro.
      Szliśmy przez bukowy las i rozmawialiśmy, a promienie słoneczne delikatnie prześwitywały przez korony drzew, aż do runa. Liście powoli robiły się złociste i zaczynały spadać z drzew.
Moja przyjaciółka słusznie stwierdziła, że to znak zbliżającej się wielkimi krokami jesieni. Od razu pomyślałem, że ten jesienny czas szybko minie i niedługo zasypie nas śnieg.
Zima to bardzo trudny czas dla zwierząt, ponieważ dostępność pokarmu jest o wiele trudniejsza niż w innych porach roku.
Wybraliśmy się na ten spacer po to, aby odpocząć od hałasu i podziwiać piękno lasu wczesną jesienią. W pewnej chwili Magda spostrzegła, że w koronie jednego z drzew po gałęziach skacze coś rudego. Tak, to z pewnością wiewiórka. Miała długi, puszysty ogon. Spód jej ciała był biały. Staliśmy w bezruchu i obserwowałysmy jej zachowanie. Wiewiórka zbierała buczynę i zanosiła ją do swojego gniazda. Pewnie robiła zapasy na zimę.
Nagle usłyszeliśmy jakieś dwa głosy. Oczywiście dalsze obserwacje wiewiórki były niemożliwe, ponieważ od razu się spłoszyła i uciekła. Okazało się, że głosy należą do chłopców.
   . W lesie bukowym spaceruje się naprawde bardzo przyjemnie, ponieważ brak w nim warstwy krzewów, ale za to las ten ma bogatsze runo.
Na polanie w cienkiej warstwie liści i buczyny pełzła żmija. Od razu wiedzieliśmy, że jest to żmija zygzakowata, bo całkiem niedawno oglądaliśmy  o tym gatunku film przyrodniczy. Chyba wygrzewała się na słońcu. Jej grzbiet był srebrzystoszary. Na jego tle widoczny był bardzo charakterystyczny, ciemniejszy od barwy węża, zygzak. Cialo żmii było masywne, a głowa spłaszczona.  Żmija atakuje tylko wtedy, kiedy czuje się zagrożona. Jest ona jedynym, jadowitym wężem żyjącym w Polsce i podlega ochronie gatunkowej.
      Na polanie zrobiliśmy sobie krótką przerwę na wypicie kawy i zjedzenie słodyczy, które zabraliśmy ze sobą. Magda zjadła swoje ulubione Kubanki kokosowe, a ja przepyszne Markizy Negro.
  Po krotkiej przeewie kontynuowaliśmy nasz spacer a Magda opowiadała mi o koncercie muzyki elektronicznej, na którym była tydzień temu. Ja niestety nie mogłem z nią pojechać dlatego, że byłem chory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz