Pewnego razu
wybrałam się na spacer, gdy nagle na mojej drodze stanął mały dziwny ludzik z
dużymi stopami, który w ręku trzymał listek deserowy zdobiony od Dr Gerarda,
który mi podarował i jak nagle się pojawił tak nagle zniknął.
Poszłam więc
dalej zastanawiając się, co przed chwilą się stało, ale szłam dalej nagle
zobaczyłam jak mały niebieski ludzik rozmawia z dziewczynką w czerwonej
pelerynie.
To był smerf
Łasuch i czerwony kapturek, łasuch dawał
dziewczynce psotki, ciasteczka Dr Gerarda. Nie zatrzymując się poszłam dalej,
ale dziwom nie było końca ponieważ nagle na mojej drodze staną wielki olbrzym,
który niósł wielki kosz, a w tym koszu było mnóstwo przepysznych i przeróżnych ciasteczek.
Nagle
olbrzym mnie podniósł i wsadził do koszyka razem ze słodyczami, zabrał mnie do
swojej jaskini i postawił koszyk razem ze mną na ogromnym stole.
Próbowałam
się wydostać z koszyka, ale koszyk był tak wysoki że nie dałam rady, gdy nagle
przyszedł olbrzym i wyciągnął mnie z
koszyka, postawił na stole i poczęstował najlepszymi listkami deserowymi.
Ale to nie
koniec dziwnym przygodom, bo nagle znalazłam się nie wiadomo jak, przed domkiem
ze samych słodyczy, drzwi były zrobione z ciasteczek patysi zdobionych, okna
zaś zrobione były z mafijnych Black, ściany natomiast były wykonane z rogali
pudrowanych i patysi śmietankowych.
Z domku
nagle wyszła ruda wiewiórka, która miała w pyszczku smaczne Kubanki kokosowe,
myślałam że to już koniec z niezwykłymi przygodami, ale okazało się, że dzień
dziwnych przygód jeszcze się nie skończył.
Nagle moim
oczom ukazała się, chatka na kurzej łapce, weszłam do środka a tam na stoliku
stały słodkości Dr Gerarda, ale to jeszcze nie koniec, bo nagle przede mną
stanął kopciuszek w swojej zaczarowanej karecie jadącej na bal, później jeszcze
zdarzyło się wiele dziwnych rzeczy
których nie umiem wytłumaczyć, nagle się obudziłam a wszystkie przygody były
tylko wspaniałym sennym przeżyciem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz