środa, 4 marca 2015

„Dziwna przygoda”


Pewnego razu wybrałam się na spacer, gdy nagle na mojej drodze stanął mały dziwny ludzik z dużymi stopami, który w ręku trzymał listek deserowy zdobiony od Dr Gerarda, który mi podarował i jak nagle się pojawił tak nagle zniknął.

Poszłam więc dalej zastanawiając się, co przed chwilą się stało, ale szłam dalej nagle zobaczyłam jak mały niebieski ludzik rozmawia z dziewczynką w czerwonej pelerynie.

To był smerf Łasuch i czerwony kapturek, łasuch  dawał dziewczynce psotki, ciasteczka Dr Gerarda. Nie zatrzymując się poszłam dalej, ale dziwom nie było końca ponieważ nagle na mojej drodze staną wielki olbrzym, który niósł wielki kosz, a w tym koszu było mnóstwo przepysznych i przeróżnych ciasteczek.

Nagle olbrzym mnie podniósł i wsadził do koszyka razem ze słodyczami, zabrał mnie do swojej jaskini i postawił koszyk razem ze mną na ogromnym stole.

Próbowałam się wydostać z koszyka, ale koszyk był tak wysoki że nie dałam rady, gdy nagle przyszedł olbrzym i  wyciągnął mnie z koszyka, postawił na stole i poczęstował najlepszymi listkami deserowymi.

Ale to nie koniec dziwnym przygodom, bo nagle znalazłam się nie wiadomo jak, przed domkiem ze samych słodyczy, drzwi były zrobione z ciasteczek patysi zdobionych, okna zaś zrobione były z mafijnych Black, ściany natomiast były wykonane z rogali pudrowanych i patysi śmietankowych.

Z domku nagle wyszła ruda wiewiórka, która miała w pyszczku smaczne Kubanki kokosowe, myślałam że to już koniec z niezwykłymi przygodami, ale okazało się, że dzień dziwnych przygód jeszcze się nie skończył.

Nagle moim oczom ukazała się, chatka na kurzej łapce, weszłam do środka a tam na stoliku stały słodkości Dr Gerarda, ale to jeszcze nie koniec, bo nagle przede mną stanął kopciuszek w swojej zaczarowanej karecie jadącej na bal, później jeszcze zdarzyło się  wiele dziwnych rzeczy których nie umiem wytłumaczyć, nagle się obudziłam a wszystkie przygody były tylko wspaniałym sennym przeżyciem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz