Pewnego
pięknego poranka, wybraliśmy się całą rodziną do Kruszwicy, na wycieczkę.
W pierwszej
kolejności poszliśmy na mysią wieżę, wypożyczyliśmy lornetki i wypatrzyliśmy
nasz dom, który znajduje się dziewięć kilometrów od Kruszwicy.
Następnie
mieliśmy iść na Rusałkę statek, który kursuje po jeziorze Gople, a że mieliśmy
do rejsu jeszcze dwie godziny, to poszliśmy na cypel, gdzie dzieciaki robiły
sobie zamki z piasku na plaży.
Kiedy
nadszedł czas rejsu, musieliśmy wrócić z powrotem na przystań koło mysiej wieży,
gdyż Rusałka właśnie z tamtąd rozpoczyna swój rejs.
Kupując
bilety na Rusałkę dowiedzieliśmy się, że statek jest wynajęty dla wycieczki i
płynie do Lichenia, a że kapitan to nasz dobry znajomy zabrał nas wraz z
wycieczką, oczywiście za zgodą uczestników rejsu.
Na statku
poszliśmy do kawiarni na ciasteczka Dr Gerarda, dzieci wzięły listki deserowe
zdobione a my wzięliśmy mafijne markizy Negro.
Płynęliśmy
około dwóch godzin, w końcu dotarliśmy do Lichenia, tam zaczęliśmy zwiedzanie
od bazyliki, gdzie o godziny dwunastej zaczyna się msza.
Po mszy
poszliśmy na Golgotę, po zejściu na dół poszliśmy z całą wycieczką na
ciasteczka Dr Gerarda, do pobliskiej kawiarni. W podzięce za to, że mogliśmy
płynąć razem z nimi, postanowiliśmy się odwdzięczyć i kupiliśmy dla wszystkich
słodycze Dr Gerarda.
Wzięliśmy
pasje kokos, psotki, listki deserowe, mini rogaliki pudrowe i patysie
śmietankowe i rozdaliśmy je wszystkim podróżującym razem z nami.
Z kawiarni
poszliśmy do Restauracji Arka na obiad, który był bardzo dobry.
Po obiedzie
mieliśmy godzinę na kupowanie pamiątek,
kupiliśmy obraz świętego Jana Pawła drugiego i parę drobnostek.
Niestety
musieliśmy już wracać na Rusałkę, czekał nas powrotny rejs po jeziorze Gople do
Kruszwicy. Płynąc statkiem podziwialiśmy otaczające nas widoki i zajadaliśmy
się resztkami słodkości Dr Gerarda. Po dotarciu na miejsce, na przystani pożegnaliśmy
się ze wszystkimi iruszyliśmy w swoją stronę.
Wróciwszy do
domu byliśmy tak zmęczeni podróżą, a zarazem zadowoleni ze wspaniale spędzonego
dnia choć nie tak go planowaliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz