środa, 4 marca 2015

Niezawodne!




Od kilku dni coś za mną „chodziło”… Nie mogłem złapać konkretnego smaku. Śniadanie było jedzone na przymus - nie pomagała mi moja ulubiona kawa. Żadne ziołowe specyfiki również nie przyniosły specjalnego efektu. Jajko na miękko kojarzyło się ze smakiem budowlanego specyfiku… Później już nic więcej się jeść nie chciało – nawet piwo , ani żaden inny apritif nie pomagały. I tak – dzień w dzień – aż do wczoraj. Przygotowałem sobie śniadanko – omlecik i kawa… Siedzę sobie tak nad nim… W końcu zjadłem, wypiłem dwa łyki kawy i wyszedłem do pobliskiego sklepiku… Tam dostałem jakby jakiegoś olśnienia – a wszystko za sprawą nowych produktów firmy Dr. Gerard! Nigdy dotąd na żadnych produktach firmy Dr. Gerard nie zawiodłem się!!! Jak tylko wszedłem do sklepu, to w oczy rzuciły mi się:


Oraz „Wilczy Apetyt” - http://www.drgerard.eu/produkt/wilczy-apetyt .

Natychmiast kupiłem sobie po dwie paczki na próbę… Pomyślałem, że jak kupię po jednej to nawet smaku dobrze nie poczuję. A 100 na raz też tak od razu bie będę kupował… Jestem człowiekiem z pasją! Moja pasja to – dobre jedzenie!!! Zacząłem zatem od „Pasji Kokosowej”. Ciastka okazały się znakomitymi! Nie wiem nawet kiedy zatrzymałem się na ostatnim ciastku z drugiej paczki! Dr. Gerard – to jednak klasa sama w sobie. Po zjedzeniu „Pasji” poczułem się już znacznie lepiej. Sam w sobie poczułem jakby większy wigor. Skoro było lepiej, to dość żwawozabrałem się za „Wilczy Apetyt”! Zauważyłem już wyraźnie że wigoru jest we mnie sporo! Z wielką pasją pochłonąłem paczkę tych ciastek! Dr. Gerard sprawił, że miałem nową świeżutką pasję i wilczy apetyt! Zadowolony już z wszystkiego – z ogromną pasją zabrałem się za przygotowanie obiadu. Z niespotykanie wilczym apetytem zjadłem popołudniowy posiłek – a na deser, ostatnią paczkę wspaniałych ciastek firmy Dr. Gerard, która mi została. Przez kolejne dni nie miałem już żadnych problemów ze smakiem ani nastrojem. Pozostała mi pasja i wilczy apetyt!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz