środa, 18 marca 2015
Moje hobby.
W majowy dlugi wekend, wybrałem się na trzy dni nad moją rzekę, aby trochę powędkować. Zapakowalem do samochodu sprzęt wędkarski, kanapki no i oczywiście moje ullubione slodycze Dr Gerarda. Zabieram ze sobą zawsze moje ulubione takie łakocie jak; Pasje kokos, Mini rogaliki zdobione i Mafijne Black.
Nad rzeką moją mam tam taką ulubioną miejscówkę, gdzie sandacze, sumy i kleniska... Postanowiłem, że w dzień będę spławikował lub spacerował spinningując. Noc chciałem poświęcić gruntówce, zasadzając się na sumy i sandacze
Wpierw potrenowałem odrobinę łowienie batem. Udało mi się złowić kilka drobnych rybek, które przeznaczyłem na nocne przynęty. ą
Trafił się też całkiem niebrzydki japoniec. W pewnym momencie wypatrzyłem pod powierzchnią wody kilka większych ryb. To były klenie. Popłynęły w górę, gdzie schroniły się w cieniu wysokiej skarpy. Pewne siebie stały metr od brzegu. Zakradłem się cicho. Wyjrzałem zza zarośli - były. Ostrożnie zarzuciłem niewielką obrotówkę
Przyszła noc, a z nią seria brań, których za nic nie mogłem zaciąć. Kiedy wyszedł księżyc i rzucił blade światło na moje wędki, odkryłem przyczynę moich nieudanych zacięć.
To nietoperze, latające wybryki natury, zapomniały o swoich radarach i raz po raz zahaczały o moje żyłki. Do rana nie ruszyłem się w kierunku wędek. O świcie wyciągnąłem zestawy - haczyki były puste. Założyłem świeże przynęty i o dziwo po chwili nastąpiło branie. Kiedy zaciąłem, wiedziałem, że to ryba, po którą tu przyjechałem. Pompowałem ją powoli. Ryba pozwalała na to, ale przemieszczała się jednocześnie w kierunku głównego nurtu. Na środku rzeki zaczęła się szarpanina. Przestałem zwijać żyłkę. Ręce drżały mi coraz bardziej. I właśnie w tym momencie poczułem luz. Jakiś ptak przeleciał mi nad głową i roześmiał się szyderczo.
Postanowiłem odpocząć i zjeść śniadanie. Nie wiem, jak to się stało, że w torbie z kanapkami i ulubionymi słodyczami znalazło się tak dużo piachu. Zęby mi trzeszczały, nerwy puszczały, a ryby nie brały.
Przyglądając się tym pustym pojemnikom, czułem jak puszczają mi kolejne nerwy. W końcu puściły wszystkie. W tym momencie pomyślałem, że powinienem zmienić swoje hobby.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz