Ja: Tak idę przez
ten park chyba setny raz – i zawsze Pana tutaj widzę, jak Pan sobie spaceruje…
Starszy Pan: A
paaanie…! Bo ja tak dzień w dzień… Chyba ze sto razy tędy przechodzę!
Ja: A dlaczego Pan
tak chodzi…?
SP: A paaanie…! Z
powodu… Dr. Gerarda tak chodzę…!
Ja: Dr. Gerarda???
To tak zalecił Panu???
SP: A paaanie…! A
tak żeśmy sobie zalecili… He, he…
Ja: Jak to – „zalecili”…
Nie rozumiem…
SP: A paaanie… Bo ja
mieszkam – o tam. Nooo… Pod „setką” – znaczy się…
Ja: No dobrze… Ale
co to ma wspólnego z Dr. Gerardem…?
SP: A paaanie…! Ma,
ma! Bo jak na śniadanko zjem sobie – tak ze 100g. twarożku, ze… Tak – ze 100g.
bułeczki, to za chwilę wezmę sobie „szkiełko” – no i naleję sobie… No… Tak ze
100g. No – tego… Znaczy się… Czerwonego – wytrawnego!
Ja: I to tak Dr.
Gerard Panu zalecił???
SP: A paaanie!
Słuchaj pan… Zaraz powiem co zalecił… Znaczy się – razem żeśmy zalecili!
Później jak zrobię ze sto kroków, to dostaję takiego krążenia, że jak zacznę,
to krążę panie – i krążę! I jak zacznę krążyć, to tak ze sto metrów od domu mam
sklepik. Idę do niego, i kupuję u takiej bardzo milutkiej panienki –
ciasteczka! No i krążę dalej – panie… Jeszcze ze sto metrów – i jestem tutaj…!
Ja: Wie Pan co…?
Dalej nie rozumiem, co z tym wspólnego ma Dr. Gerard…
SP: A paaanie! Ma,
ma…! No… Zaraz powiem… A bo ta panienka w tym sklepie, to ma taki miły uśmiech,
że… Jeszcze większego krążenia dostaję! A apetyt jaki…! Biorę wtedy szybko te ciastka…
No – Dr. Gerarda właśnie…
Ja: Ale nie widzę tu
żadnego Doktora…
SP: A paaanie! Bo
już prawie wszystkie zjadłem! Bo to panie – najsmaczniejsze na świecie
ciasteczka! Ooo… Mam jeszcze dwa w kieszeni! Spróbuje pan???
Ja: To tego Dr.
Gerarda ma Pan na myśli…! Czyli producenta słodyczy! To powoli zaczyna być
jasne!!! Rzeczywiście – bardzo smaczne te wafelki! Zawsze je Pan kupuje???
SP: A paaanie! Te ze
wszystkich wafelków na świecie są najlepsze! Ale w tajemnicy [powiem panu, że
ja to najbardziej lubię pierniki! He, he… A paaanie… Kobitki to mówią mi, że ja
to taki „stary piernik” jestem… Paaanie – he, he…
Ja: Te pierniki –
Dr. Gerarda – są jakieś specyficzne???
SP: A paaanie! One
wszystkie – znaczy się, Dr. Gerarda! To są specyficzne! Bo to dzięki nim panie,
dożyłem setki!!!
Ja: To Pan ma już
100 lat???! Gratuluję! Nie wygląda Pan na tyle!
SP: A paaanie! Mam
100 – i nie wyglądam! To właśnie Dr. Gerard mnie tak trzyma! Te wszystkie
najsmaczniejsze: markizy, krakersy, pierniki – he, herbatniki, wafelki… Bo one
wszystkie są takie – panie – smaczne, że jak dostanę krążenie, to muszę
jakiegoś Dr. Gerarda zjeść! A jak już jednego zjem – panie – to krążę jeszcze
bardziej – i kolejnego muszę zjeść! A jak już tak pokrążę, pokrążę… To pomimo
tych moich stu lat, czuję się jak „młody Bóg”!
Ja: Teraz już chyba
wszystko zrozumiałem! To życzę kolejnej „setki”! Naturalnie – z Dr. Gerardem!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz