sobota, 31 stycznia 2015

100!




Ja:   Tak idę przez ten park chyba setny raz – i zawsze Pana tutaj widzę, jak Pan sobie spaceruje…

Starszy Pan:   A paaanie…! Bo ja tak dzień w dzień… Chyba ze sto razy tędy przechodzę!

Ja:   A dlaczego Pan tak chodzi…?

SP:   A paaanie…! Z powodu… Dr. Gerarda tak chodzę…!

Ja:   Dr. Gerarda??? To tak zalecił Panu???

SP:   A paaanie…! A tak żeśmy sobie zalecili… He, he…

Ja:   Jak to – „zalecili”… Nie rozumiem…

SP:   A paaanie… Bo ja mieszkam – o tam. Nooo… Pod „setką” – znaczy się…

Ja:   No dobrze… Ale co to ma wspólnego z Dr. Gerardem…?

SP:   A paaanie…! Ma, ma! Bo jak na śniadanko zjem sobie – tak ze 100g. twarożku, ze… Tak – ze 100g. bułeczki, to za chwilę wezmę sobie „szkiełko” – no i naleję sobie… No… Tak ze 100g. No – tego… Znaczy się… Czerwonego – wytrawnego!

Ja:   I to tak Dr. Gerard Panu zalecił???

SP:   A paaanie! Słuchaj pan… Zaraz powiem co zalecił… Znaczy się – razem żeśmy zalecili! Później jak zrobię ze sto kroków, to dostaję takiego krążenia, że jak zacznę, to krążę panie – i krążę! I jak zacznę krążyć, to tak ze sto metrów od domu mam sklepik. Idę do niego, i kupuję u takiej bardzo milutkiej panienki – ciasteczka! No i krążę dalej – panie… Jeszcze ze sto metrów – i jestem tutaj…!

Ja:   Wie Pan co…? Dalej nie rozumiem, co z tym wspólnego ma Dr. Gerard…

SP:   A paaanie! Ma, ma…! No… Zaraz powiem… A bo ta panienka w tym sklepie, to ma taki miły uśmiech, że… Jeszcze większego krążenia dostaję! A apetyt jaki…! Biorę wtedy szybko te ciastka… No – Dr. Gerarda właśnie…

Ja:   Ale nie widzę tu żadnego Doktora…

SP:   A paaanie! Bo już prawie wszystkie zjadłem! Bo to panie – najsmaczniejsze na świecie ciasteczka! Ooo… Mam jeszcze dwa w kieszeni! Spróbuje pan???

Ja:   To tego Dr. Gerarda ma Pan na myśli…! Czyli producenta słodyczy! To powoli zaczyna być jasne!!! Rzeczywiście – bardzo smaczne te wafelki! Zawsze je Pan kupuje???

SP:   A paaanie! Te ze wszystkich wafelków na świecie są najlepsze! Ale w tajemnicy [powiem panu, że ja to najbardziej lubię pierniki! He, he… A paaanie… Kobitki to mówią mi, że ja to taki „stary piernik” jestem… Paaanie – he, he…

Ja:   Te pierniki – Dr. Gerarda – są jakieś specyficzne???

SP:   A paaanie! One wszystkie – znaczy się, Dr. Gerarda! To są specyficzne! Bo to dzięki nim panie, dożyłem setki!!!

Ja:   To Pan ma już 100 lat???! Gratuluję! Nie wygląda Pan na tyle!

SP:   A paaanie! Mam 100 – i nie wyglądam! To właśnie Dr. Gerard mnie tak trzyma! Te wszystkie najsmaczniejsze: markizy, krakersy, pierniki – he, herbatniki, wafelki… Bo one wszystkie są takie – panie – smaczne, że jak dostanę krążenie, to muszę jakiegoś Dr. Gerarda zjeść! A jak już jednego zjem – panie – to krążę jeszcze bardziej – i kolejnego muszę zjeść! A jak już tak pokrążę, pokrążę… To pomimo tych moich stu lat, czuję się jak „młody Bóg”!

Ja:   Teraz już chyba wszystko zrozumiałem! To życzę kolejnej „setki”! Naturalnie – z Dr. Gerardem!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz