Poranek był ponury i mglisty. Ledwie wstałem z łóżka i z
bólem głowy, na pół śpiąco doszedłem do łazienki. Jedna a potem druga garść
zimnej wody na twarz – i poczułem się odrobinę lepiej. Poranna toaleta, później
pierwsze śniadanie… Na nic nie mam apetytu… Co by tu przegryźć…? Zrobiłem kawę
i poszedłem do pokoju… Soboty mają u mnie to do siebie, że nie mam pomysłu na
nic i nic mi się nie chce… Zawsze w te dni trwa to tak do południa – później
zaczynam się rozkręcać i do północy jest OK. Wypiłem połowę kawy, kiedy uświadomiłem sobie że jeszcze nic nie
zjadłem. Pomyślałem że zrobię przegląd szafki, to może natrafię na coś, na co
przyjdzie mi apetyt… Powoli znów poczłapałem do kuchni. Otworzyłem szafkę i
złapałem pierwsze z brzegu leżące tam ciastko. Ugryzłem je i bez smaku
przemieliłem w zębach. Popiłem kawą i… Poczułem nadzwyczajny smak! Jeszcze raz
otworzyłem szafkę z ciekawości, by sprawdzić opakowanie tych ciastek. „Biszkopciki
– Jaśki Morelowe”. Producent: Dr. Gerard. Z kawą smakowało wyjątkowo, nawet
przy braku apetytu i bólu głowy! Przekonany jestem, że te „Biszkopciki – Jaśki
Morelowe” to są najlepsze i najsmaczniejsze ciasteczka. Chciałem zjeść jeszcze
jedno ciasteczko, ale okazało się, że w ręce mam tylko samo opakowanie – czyli
zjadłem ostatnie ciastko z paczki. Po wypiciu kawy zacząłem jakoś lepiej
funkcjonować – i głowa przestawała boleć… Apetyt jakby się polepszył i zjadłem
tosta. Tylko te „Biszkopciki – Jaśki Morelowe” nie dawały mi spokoju…
Przebrałem się i wyszedłem do sklepu. Wszedłem i natychmiast skierowałem się ku
stoisku ze słodyczami. Z daleka dostrzegłem opakowania z logiem firmy Dr.
Gerard. Wszystkie produkty były bardzo ładnie wyeksponowane i wyglądały bardzo
zachęcająco. Szybko znalazłem tam również te, które sprowadziły mnie w to
miejsce – czyli „Biszkopciki – Jaśki Morelowe”. Prezentowały się bardzo dobrze,
ale samo opakowanie to jedynie preludium tego co zawiera środek. Spojrzałem
jeszcze raz na cały regał. Powoli przeglądam… I widzę tam przeróżności:
•
biszkopty
•
biszkopciki
• krakersy
• markizy
• rurki waflowe
• andruty
• kruche
wafelki
•
herbatniki
• kostka
waflowa
Dodałem do swojego koszyka jeszcze „Kabaretki Cappucino” i
jeszcze „Rurkę Waflowa CHOCO”. Przyszedłem do domu i zrobiłem sobie jeszcze
małą filiżankę kawy. Przegryzłem jeszcze po ciasteczku z każdej paczki. Kiedy
je jadłem, to zawsze odnosiłem takie wrażenie, że są to najlepsze oraz
najsmaczniejsze ciasteczka. Zbliżało się południe a ja czułem się już bardzo
dobrze. Dr. Gerard poprawił mi sobotni nastrój i sobota do południa upłynęła
całkiem dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz