środa, 21 stycznia 2015

Recepta na kiepski sobotni poranek!



Poranek był ponury i mglisty. Ledwie wstałem z łóżka i z bólem głowy, na pół śpiąco doszedłem do łazienki. Jedna a potem druga garść zimnej wody na twarz – i poczułem się odrobinę lepiej. Poranna toaleta, później pierwsze śniadanie… Na nic nie mam apetytu… Co by tu przegryźć…? Zrobiłem kawę i poszedłem do pokoju… Soboty mają u mnie to do siebie, że nie mam pomysłu na nic i nic mi się nie chce… Zawsze w te dni trwa to tak do południa – później zaczynam się rozkręcać i do północy jest OK. Wypiłem połowę kawy, kiedy  uświadomiłem sobie że jeszcze nic nie zjadłem. Pomyślałem że zrobię przegląd szafki, to może natrafię na coś, na co przyjdzie mi apetyt… Powoli znów poczłapałem do kuchni. Otworzyłem szafkę i złapałem pierwsze z brzegu leżące tam ciastko. Ugryzłem je i bez smaku przemieliłem w zębach. Popiłem kawą i… Poczułem nadzwyczajny smak! Jeszcze raz otworzyłem szafkę z ciekawości, by sprawdzić opakowanie tych ciastek. „Biszkopciki – Jaśki Morelowe”. Producent: Dr. Gerard. Z kawą smakowało wyjątkowo, nawet przy braku apetytu i bólu głowy! Przekonany jestem, że te „Biszkopciki – Jaśki Morelowe” to są najlepsze i najsmaczniejsze ciasteczka. Chciałem zjeść jeszcze jedno ciasteczko, ale okazało się, że w ręce mam tylko samo opakowanie – czyli zjadłem ostatnie ciastko z paczki. Po wypiciu kawy zacząłem jakoś lepiej funkcjonować – i głowa przestawała boleć… Apetyt jakby się polepszył i zjadłem tosta. Tylko te „Biszkopciki – Jaśki Morelowe” nie dawały mi spokoju… Przebrałem się i wyszedłem do sklepu. Wszedłem i natychmiast skierowałem się ku stoisku ze słodyczami. Z daleka dostrzegłem opakowania z logiem firmy Dr. Gerard. Wszystkie produkty były bardzo ładnie wyeksponowane i wyglądały bardzo zachęcająco. Szybko znalazłem tam również te, które sprowadziły mnie w to miejsce – czyli „Biszkopciki – Jaśki Morelowe”. Prezentowały się bardzo dobrze, ale samo opakowanie to jedynie preludium tego co zawiera środek. Spojrzałem jeszcze raz na cały regał. Powoli przeglądam… I widzę tam przeróżności:

             biszkopty
             biszkopciki
             krakersy
             markizy
             rurki waflowe
             andruty
             kruche wafelki
             herbatniki
             kostka waflowa

Dodałem do swojego koszyka jeszcze „Kabaretki Cappucino” i jeszcze „Rurkę Waflowa CHOCO”. Przyszedłem do domu i zrobiłem sobie jeszcze małą filiżankę kawy. Przegryzłem jeszcze po ciasteczku z każdej paczki. Kiedy je jadłem, to zawsze odnosiłem takie wrażenie, że są to najlepsze oraz najsmaczniejsze ciasteczka. Zbliżało się południe a ja czułem się już bardzo dobrze. Dr. Gerard poprawił mi sobotni nastrój i sobota do południa upłynęła całkiem dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz