Pewnego razu,
kiedy płynęliśmy statkiem, zauważyliśmy coś dziwnego w wodzie, coś pobłyskiwało i świeciło jasnym
blaskiem, po chwili z wody wyłoniła się mała syrenka. Przyciągnął ją do nas pewnie
zapach, najlepszej czekoladki dr
Gerarda, którą właśnie jedliśmy.
Kiedy
daliśmy syrence kawałek czekoladki, ta zaraz odpłynęła, po pewnym czasie
przypłynęła z powrotem, a wraz z nią przypłynęły inne syrenki i nawet delfiny.
Widocznie syrenka opowiedziała wszystkim, co dostała od nas. Zaczęliśmy
częstować wszystkie ryby i ssaki, które
podpłynęły do nas tym co mieliśmy, czyli ciasteczkami dr Gerarda, najsmaczniejszą
kostką waflową, najlepszymi biszkopcikami i najsmaczniejszymi krakersami.
Mała syrenka
tak była wdzięczna za poczęstunek, że zaprowadziła nas na małą śliczną bezludną
wyspę, gdzie było dużo pereł, syrenka w podziękowaniu dała nam perły.
Skoro już
byliśmy na wyspie to urządziliśmy piknik, rozłożyliśmy stolik i krzesła, postawiliśmy na nim słodycze dr Gerarda, i
zaprosiliśmy małą syrenkę i jej koleżanki. Do brzegu podpłynęły też delfiny,
które towarzyszyły syrence, zwabił je zapach najlepszej mlecznej czekolady
którą położyliśmy na stoliku, więc poczęstowaliśmy je najlepszymi rurkami
waflowymi i najlepszymi krakersami.
Kiedy
wszystkie delfiny i syreny zjadły ciasteczka, to pomachały ogonkami z
zadowolenia i odpłynęły została tylko mała syrenka, która zaproponowała że nas
poprowadzi z powrotem. W drodze
powrotnej syrenka towarzyszyła nam, płynąc przed nami i pokazując nam drogę, ale
nie prowadziła nas prosto do celu tylko dłuższą drogą, po drodze pokazywała
nam, różne małe wyspy na których się zatrzymywaliśmy na ciasteczka i czekoladki
dr Gerarda, mieliśmy wszystkie rodzaje , biszkopty, biszkopciki, krakersy i
markizy i rurki waflowe, andruty, czekoladki, kruche wafle herbatniki, kostkę
waflową, no i oczywiście najlepszą mleczną czekoladę.
Małej
syrence najbardziej smakowała, właśnie mleczna czekolada, na następnej wyspie
syrenka pokazała nam swój największy skarb, różne rodzaje muszelek, które jak
na poprzedniej wyspie, dała nam po parę muszelek na pamiątkę i w podziękowaniu
za ciasteczka i czekoladki dr Gerarda.
Było jeszcze
wiele takich małych wysepek, na które zaprowadziła mas mała syrenka, pokazała
nam mnóstwo ciekawych rzeczy, na jednej z wysp pokazała nam piękną grotę na
której postanowiliśmy zostać na noc.
Była to
grota brylantowa, ze ściany groty wystawały prawdziwe brylanty, ale obiecaliśmy
syrence że nigdy, nikomu nie zdradzimy
gdzie znajduje się ta piękna grota.
Siedzieliśmy
w grocie i podziwialiśmy jej blask, w tym blasku ciasteczka dr Gerarda
smakowały jeszcze lepiej niż zwykle.
Po pewnym
czasie do groty przypłynęli mama i tata małej syrenki, i zabrali ją do domu.
Rano popłynęliśmy też już do domu, ale w grocie zostawiliśmy syrence czekoladki
które tak lubi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz