wtorek, 20 stycznia 2015

„Ferie zimowe”


Zostało jeszcze dwa tygodnie do ferii zimowych. Nie mogliśmy się już doczekać  kiedy wyjedziemy z kumplami na narty. Nareszcie nadszedł oczekiwany dzień. Mogliśmy odetchnąć z  ulgą, że czas oczekiwania już się skończył.

Zaczęliśmy się pakować do podróży. Zapakowaliśmy narty, kaski oraz buty narciarskie. Zapakowaliśmy również prowiant na drogę. Nie zapomnieliśmy także o najważniejszym, czyli o ciasteczkach dr Gerarda.

Zabraliśmy biszkopty, biszkopciki, krakersy, markizy, najlepsze kruche wafelki i najsmaczniejsze rurki waflowe.

Byliśmy w połowie drogi miejsca docelowego, zrobiliśmy więc sobie postój na odpoczynek. Wyciągnęliśmy z plecaka ciasteczka dr Gerarda. Jedliśmy je ze smakiem, gdy nagle podszedł do nas jakiś mężczyzna.

 Mogę się dosiąść? – zapytał.

 Okazało się, że to nasz stary znajomy, który też lubi najlepszą mleczną czekoladę i właśnie jechał w to samo miejsce co my. Zaproponowaliśmy mu, by pojechał razem z nami, gdyż mieliśmy jedno wolne miejsce w samochodzie i będzie nam miło jak się dołączy do nas.

Do końca naszej podróży jechaliśmy już w czwórkę. Kiedy dojechaliśmy na miejsce wynajęliśmy pokój w hotelu, wzięliśmy pokój czteroosobowy, żeby móc powspominać. Rano, po śniadaniu, poszliśmy na narty, a na stok zabraliśmy ciasteczka dr Gerarda.

Za każdym zjazdem jedliśmy ciasteczko, raz andruty, drugi raz kostkę waflową,

następnym zaś razem najlepszą mleczną czekoladę. Po ostatnim zjeździe poszliśmy do dyskoteki na tańce i poznaliśmy fajne dziewczyny które, też lubiły ciasteczka dr Gerarda. Po tańcach poszliśmy się przejść. Dziewczyny chciały pójść z nami,  więc się zgodziliśmy i tak właśnie  w ósemkę poszliśmy na spacer.

Kiedy po spacerze wróciliśmy z powrotem do hotelu, nie chcieliśmy się jeszcze rozstawać z dziewczynami, bo spędziliśmy z nimi wspaniały wieczór. Umówiliśmy się  więc na jutrzejszy dzień i tak całe ferie spędziliśmy w ósemkę. Dziewczyny miały pokój obok, więc nie musieliśmy ich odprowadzać.

Z samego rana następnego dnia, gdy zjedliśmy śniadanie i  wypiliśmy kawę przegryzając  ciasteczkami dr Gerarda, mieliśmy najlepsze andruty, najsmaczniejsze herbatniki i smaczne krakersy. Po śniadaniu wszyscy poszliśmy na narty, a następnie poszliśmy na łyżwy. Po łyżwach wróciliśmy na obiad. Po obiedzie poszliśmy na przejażdżkę bryczką, urządziliśmy zawody kto szybciej przejedzie wyznaczoną trasę. Wygrały dziewczyny. Po kolacji umówiliśmy się na następny dzień, postanowiliśmy zrobić konkurs lepienia bałwana, ale zanim poszliśmy na dwór zjedliśmy śniadanie i wypiliśmy kawę. Tradycyjnie do kawy musiały  być ciasteczka dr Gerarda najsmaczniejsze biszkopciki i najlepsze markizy.

Zabraliśmy się za lepienie bałwanów. Dziewczyny swojego, my swojego. Ustaliliśmy, że przegrani stawiają kolację. Tym razem przegrały dziewczyny. Zgodnie z umową postawiły nam kolację. Po kolacji był wieczorek pożegnalny, bo niestety wszystko co dobre szybko się kończy i czas wrócić do rzeczywistości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz