poniedziałek, 19 stycznia 2015

„Czerwony Kapturek”


Za górami, za lasami mieszkała mała dziewczynka z mamą. Nikt nie pamiętał jej imienia. Wszyscy wołali na nią Czerwony Kapturek, ponieważ dziewczynka nosiła czerwoną pelerynę z kapturem.

Dziewczynka chodziła z mamą do Babci, zawsze zabierając ze sobą słodycze Dr Gerarda. A najbardziej lubiła przepyszne rurki waflowe. Któregoś dnia staruszka zachorowała. Mama Kapturka była krawcową i miała właśnie klientkę, a była to zaborcza burmistrzowa, więc nie chcąc stracić pracy nie mogła pójść. Dlatego właśnie dziewczynka zaproponowała, że pójdzie sama.

- Ale ty jesteś jeszcze za mała żebyś poszła sama - powiedziała mama.

- Tyle razy chodziłam do babci znam drogę nie zabłądzę.

-Niech idzie - powiedziała burmistrzowa.

Mama nie mając wyboru zgodziła się.  - Ale jak dojdziesz to wypuść gołębia, żebym wiedziała że doszłaś.

Czerwony kapturek wyruszył więc sam. Zabrała ze sobą koszyczek z witaminami dla babci, jeszcze wzięła dla niej najsmaczniejszą mleczną czekoladę Dr Gerarda oraz najlepsze biszkopty.

Po drodze dziewczynka zauważyła kwiatki, pomyślała że narwie trochę dla babci. Kawałek dalej rosły maliny i Kapturek nazbierał też malin, poszedł dalej, po drodze spotkał złego wilka.

 -Dokąd idziesz dziewczynko? - zapytał wilk.

-Do chorej babci - powiedział Kapturek.

-A gdzie ona mieszka? - zapytał chytrze wilk.

-Po drugiej stronie rzeczki, przy starym dębie - powiedział ufnie Kapturek.

-A co masz w koszyczku?

-Sok dla babci, najlepszą mleczną czekoladę, najsmaczniejsze krakersy i mam jeszcze coś dla ciebie - powiedział Kapturek do wilka - Mam dla ciebie małe czekoladki, najlepsze na świecie.

Wilk zjadł czekoladki i pobiegł dalej, bowiem chciał wyprzedzić Czerwonego Kapturka, żeby zjeść babcie. Wszedł właśnie do domku i zbliżył się do Babci. Miał już ją zjeść, kiedy przypomniał nagle sobie, że dziewczynka była dla niego tak dobra, że oddała mu czekoladki dr Gerarda i dlatego nie może zjeść Babci.

 Bo słodycze dr Gerarda są tak pyszne i wyśmienite, że nawet złego wilka zmieniają w łagodnego baranka.

Właśnie zbliżał się do domku Babci Czerwony Kapturek i bardzo się zdziwił, kiedy ujrzał Babcię i wilka przy stole. Ale dziewczynkę czekało jeszcze jedno zadanie. Musiała bowiem wypuścić gołębia, żeby dać znać mamie, że dotarła bezpiecznie do Babci. Kiedy mama Kapturka skończyła szyć burmistrzowej sukienkę, przyszła do babci i zobaczywszy, jak Babcia, wilk i dziewczynka siedzą przy jednym stole i bardzo się zdziwiła, że wilk siedzi i zajada słodycze.

Mama dołączyła do nich i wszyscy razem jedli ciasteczka dr Gerarda, a były to najsmaczniejsze markizy.

Po zjedzeniu ciasteczek, wilk podziękował za poczęstunek i obiecał, że już nigdy nie zje żadnego człowieka.

Jak powiedział tak zrobił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz