Za górami,
za lasami mieszkała mała dziewczynka z mamą. Nikt nie pamiętał jej imienia. Wszyscy
wołali na nią Czerwony Kapturek, ponieważ dziewczynka nosiła czerwoną pelerynę z
kapturem.
Dziewczynka
chodziła z mamą do Babci, zawsze zabierając ze sobą słodycze Dr Gerarda. A
najbardziej lubiła przepyszne rurki waflowe. Któregoś dnia staruszka zachorowała.
Mama Kapturka była krawcową i miała właśnie klientkę, a była to zaborcza
burmistrzowa, więc nie chcąc stracić pracy nie mogła pójść. Dlatego właśnie dziewczynka
zaproponowała, że pójdzie sama.
- Ale ty
jesteś jeszcze za mała żebyś poszła sama - powiedziała mama.
- Tyle razy
chodziłam do babci znam drogę nie zabłądzę.
-Niech idzie
- powiedziała burmistrzowa.
Mama nie
mając wyboru zgodziła się. - Ale jak
dojdziesz to wypuść gołębia, żebym wiedziała że doszłaś.
Czerwony
kapturek wyruszył więc sam. Zabrała ze sobą koszyczek z witaminami dla babci,
jeszcze wzięła dla niej najsmaczniejszą mleczną czekoladę Dr Gerarda oraz
najlepsze biszkopty.
Po drodze
dziewczynka zauważyła kwiatki, pomyślała że narwie trochę dla babci. Kawałek
dalej rosły maliny i Kapturek nazbierał też malin, poszedł dalej, po drodze
spotkał złego wilka.
-Dokąd idziesz dziewczynko? - zapytał wilk.
-Do chorej
babci - powiedział Kapturek.
-A gdzie ona
mieszka? - zapytał chytrze wilk.
-Po drugiej
stronie rzeczki, przy starym dębie - powiedział ufnie Kapturek.
-A co masz w
koszyczku?
-Sok dla
babci, najlepszą mleczną czekoladę, najsmaczniejsze krakersy i mam jeszcze coś
dla ciebie - powiedział Kapturek do wilka - Mam dla ciebie małe czekoladki,
najlepsze na świecie.
Wilk zjadł
czekoladki i pobiegł dalej, bowiem chciał wyprzedzić Czerwonego Kapturka, żeby
zjeść babcie. Wszedł właśnie do domku i zbliżył się do Babci. Miał już ją
zjeść, kiedy przypomniał nagle sobie, że dziewczynka była dla niego tak dobra,
że oddała mu czekoladki dr Gerarda i dlatego nie może zjeść Babci.
Bo słodycze dr Gerarda są tak pyszne i
wyśmienite, że nawet złego wilka zmieniają w łagodnego baranka.
Właśnie
zbliżał się do domku Babci Czerwony Kapturek i bardzo się zdziwił, kiedy ujrzał
Babcię i wilka przy stole. Ale dziewczynkę czekało jeszcze jedno zadanie. Musiała
bowiem wypuścić gołębia, żeby dać znać mamie, że dotarła bezpiecznie do Babci. Kiedy
mama Kapturka skończyła szyć burmistrzowej sukienkę, przyszła do babci i zobaczywszy,
jak Babcia, wilk i dziewczynka siedzą przy jednym stole i bardzo się zdziwiła,
że wilk siedzi i zajada słodycze.
Mama
dołączyła do nich i wszyscy razem jedli ciasteczka dr Gerarda, a były to
najsmaczniejsze markizy.
Po zjedzeniu
ciasteczek, wilk podziękował za poczęstunek i obiecał, że już nigdy nie zje żadnego
człowieka.
Jak
powiedział tak zrobił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz