piątek, 23 stycznia 2015

„Mały Psiak”


Pewnego razu Jasiu szedł z mamą z przedszkola do domu i zauważył małego pieska.

-Mamo zobacz jaki śliczny! - zawołał chłopiec.

-Możemy go zabrać ze sobą, kochanie. - powiedziała mama.

-Ten piesek ma pewnie właściciela i ten ktoś pewnie go już szuka. Weźmy go i dajmy ogłoszenie.

-Dobrze- powiedziała mama- weźmiemy go, ale jak ktoś się po niego zgłosi, to będziemy musieli go oddać.

Jasiu poprosił mamę żeby na razie nie wieszała ogłoszenia.

-Najpierw zapytamy w przedszkolu czy komuś nie zginął piesek.

-Zgoda- powiedziała mama. Następnego dnia zapytali dzieci czy komuś nie zginął mały piesek. Okazało się, że nie więc trzeba dać ogłoszenie, ale nikt się po niego nie zgłosił.

Jasiu zadowolony, że będzie miał zwierzątko. Wyciągnął z szafy miseczki i nalał pieskowi w jedną wody, a w drugą mleka. Po chwili podszedł do szafki, gdzie mama trzymała słodycze i przyniósł ciasteczka dr Gerarda, ale mama powiedziała, że pieski nie jedzą słodyczy.

-To co takie małe pieski jedzą? - dopytywał się Jasiu.

-Pójdziemy do sklepu i kupimy mu specjalną karmę.

Poszli więc do sklepu i kupili pieskowi karmę dla szczeniaków, a mama kupiła też coś Jasiowi.

Chłopcu kupiła najsmaczniejszą mleczną czekoladę i najlepsze rurki waflowe. Mały był zadowolony jak nigdy. Nazajutrz Jasiu ma urodziny, kończy właśnie pięć lat, więc postanowił wziąć ze sobą słodycze, żeby poczęstować wszystkie dzieci słodyczami dr Gerarda.

 Mama pomogła mu zapakować smakołyki do koszyczka i zanieść do przedszkola, a były to biszkopciki, markizy, krakersy, andruty, najsmaczniejsza mleczna czekolada oraz najlepsze kruche wafelki.  Jasiu poczęstował wszystkich i zaczął opowiadać dzieciom i paniom jak znalazł pieska. Zapytał panie wychowawczynie, czy może przyprowadzić psiaka do przedszkola. Wszystkie dzieci zaczęły prosić panie, więc pozwoliły im one przyprowadzić pieska.

Następnego dnia Jasiu zadowolony poszedł z pieskiem do przedszkola. Dzieci zapytały jak piesek się wabi, ale chłopiec powiedział, że on jeszcze nie ma imienia.

-Może razem wymyślimy mu imię? - zaproponował chłopiec.

Dzieci zaczęły wymyślać imię dla pieska. Dziewczynki chciały żeby się wabił biszkopcik, bo był okrągły jak ciasteczko. Dzieci myślały nad imieniem dla pieska i zajadały się najlepszą rurką waflową, najsmaczniejszą mleczną czekoladą i smacznymi biszkopcikami dr Gerarda.

 W końcu nazwali pieska psotka, ponieważ zaczął psocić i roznosić wszystkie zabawki. Dzieci się śmiały z pieska, że tak fajnie się bawił razem z nimi.

Nadszedł czas by wracać do domu, więc dzieci zaczęły sprzątać zabawki które, psotka poroznosiła po całym przedszkolu. Kiedy rodzice przyszli po dzieci, żadne z nich nie chciało jeszcze wracać do domu, bo świetnie się bawili z pieskiem.

      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz