Nadszedł długo oczekiwany Bal Studniówkowy. Ostatnie
przygotowania, tygodnie prób i ćwiczeń do inauguracyjnego Poloneza, no i stres
większy jak przed maturą.
Restauracja w starodawnym pałacyku od godziny 17:00
zaczynała się zapełniać, obsługa kuchni jak i orkiestra mająca umilać
upływający czas na balu była w pełnej gotowości.
W Sali jadalnej stoły ustawione były w dwóch rzędach, były
tak bajecznie przystrojone, że aż od kolorystyki wystroju, potraw, słodkości i
owoców wirowało w głowie.
A propos słodkich pyszności, to w każdym rzędzie stały po
trzy patery i na każdej poukładane były w kształcie okręgów słodycze Dr
Gerarda. Centralnie w środku były ułożone najlepsze markizy, dalej najsmaczniejsze
biszkopty, a następnie były najlepsze andruty, kolejno kruche wafelki,
herbatniki, krakersy, rurki waflowe i na samym brzegu patery najsmaczniejsza
mleczna czekolada. Kompozycje prezentowały się bardzo bajecznie i smakowicie
wśród innych potraw.
O godzinie osiemnastej pan dyrektor przywitał maturzystów i wszystkich
przybyłych gości na bal i przemowę rozpoczął od podziękowań… Na koniec oznajmił
otwarcie balu słowami: „Poloneza czas zacząć”.
Prowadzącą parą byli, pan dyrektor i nasza wychowawczyni. W
dalszej kolejności grono pedagogiczne, a za nimi maturzyści.
Po uroczystym odtańczeniu poloneza usiedliśmy do stołu,
gdzie kelnerzy rozpoczynali serwowanie obiadu. Po przerwie obiadowej orkiestra
zachęcała i zapraszała do wspólnej zabawy. Po szaleństwach parkietowych prowadzący
orkiestrę zaprosił ponownie do stołów, ale tym razem na kawę i najlepsze słodkości
Dr Gerarda, jak również przeróżne słodkie specjały. Po słodkiej przerwie rozpoczęliśmy
przygotowania do części artystycznej, która miała odzwierciedlać „Pierwszy
dzień w obecnej szkole i przeminęło do matury!”.
Udział w przedstawieniu wzięła udział cała nasza klasa i
kilka osób z młodszego rocznika.
Sceny z przeszłości, jakie odgrywaliśmy rozbawiły całą
publiczność będącą na balu, jak i ujęły za serce grono pedagogiczne. Po tak
wspaniale zagranej tragi-komedii orkiestra ponownie zaprosiła do dalszej
zabawy. Zwyczajem balu jest, iż każdy maturzysta powinien zatańczyć z
wychowawczynią. Więc wszyscy próbowali swoich sił i umiejętności. W między
czasie wiele osób siedzących przy stole zajadało się słodyczami Dr Gerarda. Po
podbojach tanecznych z wychowawczynią, nadeszła pora odsłonić kolejną tradycję
restauracji w Pałacu.
Otóż zwyczajem przyjętym od lat był na balu studniówkowym
pieczony prosiak na rożnie.
Prezentował się wspaniale na metalowej tacy, a smakował
wyśmienicie. Kolejny raz orkiestra zapraszała do tańca, tym razem w celu
pozbycia się nadprogramowych kalorii za przyczyną prosiaczka.
Kolejnym punktem programowym Balu był wybór „Miss i Mistera”
studniówki. W tej części balu dopiero zrobiło się wesoło. Każdy z maturzystów
starał zaprezentować się, jak najokazalej.
Śmiechu co nie miara, ale jury składające się z osób nie
związanych ze szkołom, poradziło sobie bardzo sprawnie, a mieli czas od
pierwszych minut balu. Wybrana para została symbolicznie ukoronowana i
otrzymali również nagrody książkowe, jak również zestaw słodyczy Dr Gerarda aby
móc osłodzić czas w trakcie czytania otrzymanych książek.
Bal do rana przebiegał pod znakiem tańca i pogaduszek przy stole zastawionym pysznościami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz