Kiedy spotkałem dziś Kaśkę, to od razu zaczęła opowiadać mi
o „Mafijnych” konszachtach z Dr. Gerardem… Ale na chwilę zmieniła temat i
opowiadała o tym, jak to kiedyś przed południem spotkała Baśkę wracającą ze
sklepu i zachwyconą „Rurkami Waflowymi” – również firmy Dr. Gerarda. Baśka
zakochała się – od czubków dużych palców u stóp, po same końce włosów na głowie
– w tych „Waflowych Rurkach”! A włosy ma czarne i okropnie długie! Baśka
rozkoszowała się tymi wafelkami, bez końca! Opowiadała o nich Kaśce długo, namiętnie
i szczegółowo – a to o delikatnej i puszystej masie w środku, to znów o
niezwykłej polewie z białej, to mlecznej czekolady. Ale kończę już opowieść o Baśce
– przejdźmy zatem do Kaśki -
I „Mafijnych” przypadków Kaśki.
A wszystko zaczęło się jeszcze dość dawno temu… Zmęczona
siedziała po obiedzie w domu i piła herbatę. Było ciepło, to wcisnęła sobie
jeszcze trochę cytryny. Coś jej nie smakowała ta herbata… Wrzuciła jeszcze
kilka kostek lodu i zmiksowała. Było lepsze, ale jeszcze nie to… A może coś
zupełnie innego…? Ciastko! Jeszcze musi mieć ciastko!!! Hmmm – ale jakie…?!
Musi być dobre ciastko – nie byle jakie… Była jednak dość mocno zmęczona.
Krzyknęła do Maksa, by na jednej nodze skoczył do sklepu i kupił jej najlepsze
ciastka jakie tam tylko są. Dwu metrowy synek w półtorej minuty był już z
powrotem. Położył paczkę Kaśce przed kubkiem i powiedział że na świecie nie ma
lepszych! Tak powiedziała Pani Jola w sklepie, ale sam może potwierdzić, bo
kiedyś sam próbował i na mecie są 100m. przed peletonem! Szybko wzięła i
rozerwała paczkę. Ugryzła kawałek – i… Poczuła ż jest w „szoku”! Pozytywnym –
rzecz jasna – ze względu na niepowtarzalny i znakomity smak! Spojrzała na
opakowanie – Dr. Gerard „Mafijne Choco”. „No… To można być w szoku!” –
pomyślała. Jeszcze nigdy nie jadła lepszych ciastek! „Mafijne Choco” Dr.
Gerarda – najlepsze i najsmaczniejsze na świecie! Po pracy przyszedł Tomek.
Zjadł obiad, a Kaśka zrobiła mu niespodziankę i poczęstowała „Mafijnymi Choco”.
Tomek za słodkimi rzeczami nie przepada – woli piwo… Ale spróbował. Zaskoczony
wyjątkowo dobrym smakiem, zaczął nerwowo szukać czegoś po stole. Kaśka słusznie przypuszczała że Tomek jeszcze
zjadłby takie ciastko, ale nie było – bo sama „opchnęła” już wszystkie. Poczuła się jednak już znacznie
mocniej i sama poszła do sklepu po jeszcze jedną paczkę „Choco”. Ale ku jej
zaskoczeniu, „Mafijnych” było więcej rodzajów… Wypróbowane już „Choco”,
„Śmietankowo-Cytrynowe” i „Black”. Wzięła po paczce z każdych. Kupiła też coś
uwielbianego przez Tomka! Po przyjściu do domu, zrobiła sobie jeszcze jedną
herbatę i powoli zjedli razem z Tomkiem, wszystkie paczki markiz. Bez wyjątku,
wszystkie ciastka okazały się rewelacyjne! Tomkowi piwo też smakowało wtedy jak
nigdy - wyjątkowo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz