niedziela, 8 lutego 2015

Kaśki "Mafijne" początki...




Kiedy spotkałem dziś Kaśkę, to od razu zaczęła opowiadać mi o „Mafijnych” konszachtach z Dr. Gerardem… Ale na chwilę zmieniła temat i opowiadała o tym, jak to kiedyś przed południem spotkała Baśkę wracającą ze sklepu i zachwyconą „Rurkami Waflowymi” – również firmy Dr. Gerarda. Baśka zakochała się – od czubków dużych palców u stóp, po same końce włosów na głowie – w tych „Waflowych Rurkach”! A włosy ma czarne i okropnie długie! Baśka rozkoszowała się tymi wafelkami, bez końca! Opowiadała o nich Kaśce długo, namiętnie i szczegółowo – a to o delikatnej i puszystej masie w środku, to znów o niezwykłej polewie z białej, to mlecznej czekolady. Ale kończę już opowieść o Baśce – przejdźmy zatem do Kaśki -
I „Mafijnych” przypadków Kaśki.
A wszystko zaczęło się jeszcze dość dawno temu… Zmęczona siedziała po obiedzie w domu i piła herbatę. Było ciepło, to wcisnęła sobie jeszcze trochę cytryny. Coś jej nie smakowała ta herbata… Wrzuciła jeszcze kilka kostek lodu i zmiksowała. Było lepsze, ale jeszcze nie to… A może coś zupełnie innego…? Ciastko! Jeszcze musi mieć ciastko!!! Hmmm – ale jakie…?! Musi być dobre ciastko – nie byle jakie… Była jednak dość mocno zmęczona. Krzyknęła do Maksa, by na jednej nodze skoczył do sklepu i kupił jej najlepsze ciastka jakie tam tylko są. Dwu metrowy synek w półtorej minuty był już z powrotem. Położył paczkę Kaśce przed kubkiem i powiedział że na świecie nie ma lepszych! Tak powiedziała Pani Jola w sklepie, ale sam może potwierdzić, bo kiedyś sam próbował i na mecie są 100m. przed peletonem! Szybko wzięła i rozerwała paczkę. Ugryzła kawałek – i… Poczuła ż jest w „szoku”! Pozytywnym – rzecz jasna – ze względu na niepowtarzalny i znakomity smak! Spojrzała na opakowanie – Dr. Gerard „Mafijne Choco”. „No… To można być w szoku!” – pomyślała. Jeszcze nigdy nie jadła lepszych ciastek! „Mafijne Choco” Dr. Gerarda – najlepsze i najsmaczniejsze na świecie! Po pracy przyszedł Tomek. Zjadł obiad, a Kaśka zrobiła mu niespodziankę i poczęstowała „Mafijnymi Choco”. Tomek za słodkimi rzeczami nie przepada – woli piwo… Ale spróbował. Zaskoczony wyjątkowo dobrym smakiem, zaczął nerwowo szukać czegoś po stole.  Kaśka słusznie przypuszczała że Tomek jeszcze zjadłby takie ciastko, ale nie było – bo sama „opchnęła” już  wszystkie. Poczuła się jednak już znacznie mocniej i sama poszła do sklepu po jeszcze jedną paczkę „Choco”. Ale ku jej zaskoczeniu, „Mafijnych” było więcej rodzajów… Wypróbowane już „Choco”, „Śmietankowo-Cytrynowe” i „Black”. Wzięła po paczce z każdych. Kupiła też coś uwielbianego przez Tomka! Po przyjściu do domu, zrobiła sobie jeszcze jedną herbatę i powoli zjedli razem z Tomkiem, wszystkie paczki markiz. Bez wyjątku, wszystkie ciastka okazały się rewelacyjne! Tomkowi piwo też smakowało wtedy jak nigdy - wyjątkowo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz