piątek, 27 lutego 2015

„Przygody młodych odkrywców”


Był piękny niedzielny poranek, postanowiliśmy że gdy wrócimy z kościoła to pójdziemy na spacer po lesie. Zapakowaliśmy trochę słodyczy do koszyka piknikowego i wyruszyliśmy na naszą wycieczkę.

Znajdowały się w nim najsmaczniejsze herbatniki, najlepsze rurki waflowe i najlepsza mleczna czekolada Dr Gerarda. Do koszyka włożyliśmy też kanapki i napoje.

Doszliśmy do naszej ulubionej leśniczówki, gdzie mieszkał nasz znajomy leśniczy. Dzieci od razu poszły na plac zabaw, gdzie była ogromna karuzela zrobiona w całości z drzewa, którą wykonał sam leśniczy.

Zmontował też huśtawki i zjeżdżalnie, niektóre były w kształcie spirali, z których zjeżdżały najchętniej. Zbudował też ruchomy mostek, po którym dzieci chętnie biegały, a między drzewami była rozciągnięta pajęczyna z grubych lin.

Na placu tym było również wiele innych atrakcji do zabawy, z których dzieciaki nie omieszkały sprawdzić. Mogłoby się wydawać, iż niespożyta energia urwisów nie będzie miała końca, ale jednak po długim czasie wyczerpani podeszli do stolika piknikowego i zgodnie stwierdzili, iż są bardzo głodni.

Mama miała już przygotowane dla nich słodkości Dr Gerarda, które wzięła ze sobą z domu.

Dzieciaki chętnie chodzą do leśniczówki, nie tylko na plac zabaw ale też pomagają leśniczemu dokarmiać zwierzęta w lesie i w zagrodzie koło leśniczówki, są tam  młode sarny które, straciły swoich rodziców przez kłusowników.

Zbliżał się wieczór i trzeba wracać do domu, bo następnego dnia trzeba iść do szkoły, a rodzice do pracy.

W szkole na lekcji polskiego pani kazała dzieciom napisać jak spędziły weekend, w formie wypracowania, dzieci ucieszyły się z takiego zadania bo miały dużo do opowiadania, więc chętnie opisały swoją przygodę.

Na koniec lekcji pani zebrała wszystkie wypracowania i zabrała je ze sobą do domu żeby je ocenić , najbardziej spodobały się jej wypracowania naszych dzieci, bo było opisane tak dokładnie i bez błędów. Inne dzieci też miały różne przygody i też dostały dobre oceny.

Następnego dnia w szkole mieliśmy wyjazd na kryty basen, z naszą wychowawczynią, po basenie nasza Pani zabrała całą klasę do kawiarni, na dobre ciacha.

Wszyscy wybieraliśmy słodycze Dr Gerarda, część wybrała najsmaczniejsze rurki waflowe, niektórym smakowały najlepsze markizy, innym zaś najlepsze biszkopciki, a reszta wzięła najsmaczniejszą mleczną czekoladę.

Nasza Pani zamówiła dla siebie najsmaczniejszą kostkę waflową, gdy wszyscy zjedli pojechaliśmy autobusem do cyrku który właśnie gościł w naszym mieście.

W cyrku podobały się najbardziej pieski, które były ubrane w sukienki balowe i tańczyły, był tam też klaun, który rozweselał dzieciaki.

Był też i magik który wyczarował słodycze i wszystkich poczęstował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz