Był piękny
niedzielny poranek, postanowiliśmy że gdy wrócimy z kościoła to pójdziemy na
spacer po lesie. Zapakowaliśmy trochę słodyczy do koszyka piknikowego i
wyruszyliśmy na naszą wycieczkę.
Znajdowały
się w nim najsmaczniejsze herbatniki, najlepsze rurki waflowe i najlepsza
mleczna czekolada Dr Gerarda. Do koszyka włożyliśmy też kanapki i napoje.
Doszliśmy do
naszej ulubionej leśniczówki, gdzie mieszkał nasz znajomy leśniczy. Dzieci od
razu poszły na plac zabaw, gdzie była ogromna karuzela zrobiona w całości z
drzewa, którą wykonał sam leśniczy.
Zmontował
też huśtawki i zjeżdżalnie, niektóre były w kształcie spirali, z których
zjeżdżały najchętniej. Zbudował też ruchomy mostek, po którym dzieci chętnie
biegały, a między drzewami była rozciągnięta pajęczyna z grubych lin.
Na placu tym
było również wiele innych atrakcji do zabawy, z których dzieciaki nie
omieszkały sprawdzić. Mogłoby się wydawać, iż niespożyta energia urwisów nie
będzie miała końca, ale jednak po długim czasie wyczerpani podeszli do stolika
piknikowego i zgodnie stwierdzili, iż są bardzo głodni.
Mama miała
już przygotowane dla nich słodkości Dr Gerarda, które wzięła ze sobą z domu.
Dzieciaki
chętnie chodzą do leśniczówki, nie tylko na plac zabaw ale też pomagają
leśniczemu dokarmiać zwierzęta w lesie i w zagrodzie koło leśniczówki, są tam młode sarny które, straciły swoich rodziców
przez kłusowników.
Zbliżał się
wieczór i trzeba wracać do domu, bo następnego dnia trzeba iść do szkoły, a
rodzice do pracy.
W szkole na
lekcji polskiego pani kazała dzieciom napisać jak spędziły weekend, w formie
wypracowania, dzieci ucieszyły się z takiego zadania bo miały dużo do opowiadania,
więc chętnie opisały swoją przygodę.
Na koniec
lekcji pani zebrała wszystkie wypracowania i zabrała je ze sobą do domu żeby je
ocenić , najbardziej spodobały się jej wypracowania naszych dzieci, bo było opisane
tak dokładnie i bez błędów. Inne dzieci też miały różne przygody i też dostały
dobre oceny.
Następnego
dnia w szkole mieliśmy wyjazd na kryty basen, z naszą wychowawczynią, po
basenie nasza Pani zabrała całą klasę do kawiarni, na dobre ciacha.
Wszyscy
wybieraliśmy słodycze Dr Gerarda, część wybrała najsmaczniejsze rurki waflowe,
niektórym smakowały najlepsze markizy, innym zaś najlepsze biszkopciki, a
reszta wzięła najsmaczniejszą mleczną czekoladę.
Nasza Pani
zamówiła dla siebie najsmaczniejszą kostkę waflową, gdy wszyscy zjedli
pojechaliśmy autobusem do cyrku który właśnie gościł w naszym mieście.
W cyrku
podobały się najbardziej pieski, które były ubrane w sukienki balowe i
tańczyły, był tam też klaun, który rozweselał dzieciaki.
Był też i
magik który wyczarował słodycze i wszystkich poczęstował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz