Pewnego razu
po paru latach, umówiliśmy się z koleżankami na kawę, w kawiarni pod zielonym
mostkiem. To była nasza ulubiona kawiarnia, bo była blisko naszej szkoły.
Często chodziłyśmy do niej po szkole na ciasteczka dr Gerarda i na wyborny sok
malinowy.
Teraz znów
się umówiliśmy w tej właśnie kawiarni, ale teraz zamiast soku, zamówiliśmy kawę
i oczywiście nasze ulubione ciasteczka dr Gerarda.
Ja zamówiłam najlepsze markizy, Ania
najsmaczniejsze rurki waflowe, a Ewa najsmaczniejsze krakersy. Przy kawie
zaczęliśmy wspominać nasze lata spędzone w tym miejscu i w tej kawiarni.
Spędziłyśmy
tam najlepsze lata naszego dzieciństwa, było i jest to specyficzne miejsce,
kawiarnia jest usadzona na grubych palach na wodzie, a do niej prowadzi mały
zielony mostek. Na którym rosło mnóstwo kwiatów w doniczkach.
Tam
najbardziej smakują, najlepsze ciasteczka dr Gerarda, na przykład
najsmaczniejsze rurki waflowe i najsmaczniejsze markizy. Teraz po latach znowu
możemy jeść, nasze ulubione ciastka w naszej ulubionej kawiarni, bo słodycze dr
Gerarda smakują zawsze.
Powspominaliśmy
dawne czasy, a teraz opowiadajcie co się zmieniło w waszym życiu od tamtej
pory, jako pierwsza odezwała się Ewa, poznałam fajnego chłopaka za dwa miesiące
wychodzę za niego za mąż i mam nadzieje
że będziecie na moim ślubie.
Ania zaczęła
opowiadać jako druga, ja zwiedziłam prawie cały świat i nigdzie nie znalazłam
tak smacznych czekoladek i ciastek jakie ma dr Gerard i to w naszej ulubionej
kawiarence, a ty zapytały razem Ania i Ewa, ja nigdzie się stąd nie ruszałam bo
to miejsce jest magiczne, tu na miejscu poznałam, niezwykłego mężczyznę który
jak ja uwielbia najsmaczniejszą mleczną czekoladę i uwielbia siadać ze mną , w
naszej ulubionej kawiarni pod zielonym mostkiem.
Chciałam coś
jeszcze dodać, ale do kawiarni wszedł jakiś mężczyzna, Ewa na widok mężczyzny
wstała i podeszła do niego, oto mój przyszły mąż Andrzej, powiedziała Ewa.
Andrzej przywitał się z nami i zaproponował żebym wszyscy razem poszli na
spacer na plażę, więc poszliśmy w czwórkę na spacer.
Tam zauważył
wypożyczalnię kajaków i rowerków wodnych i zaprosił nas na rowerki, ja stawiam
powiedział, więc popłynęliśmy na małom wysepkę która znajdowała się na środku
jeziora, tam rozpaliliśmy ognisko i zaczęliśmy piec kiełbaski nad ogniem.
Po powrocie
na brzeg, wróciliśmy do naszej ulubionej kawiarni, na jeszcze jedną kawę i na
najlepsze ciasteczka dr Gerarda.
Po zjedzeniu
ciasteczek i wypiciu kawy pożegnaliśmy się i rozeszliśmy, ale umówiliśmy się że
spotkamy się na weselu Ewy. Minęły dwa miesiące, nadszedł dzień wesela naszej
koleżanki i jak mówiliśmy tak zrobiliśmy spotkaliśmy się na przyjęciu weselnym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz