Tomka „wciągnęły” „Mafijne” firmy Dr. Gerard. I choć za
słodyczami nie przepada, to te niezwykłe markizy Tomkowi zaimponowały! Te
niezwykle smaczne i chrupiące herbatniki – i ta bardzo smaczna i delikatna w
środku masa…! No i czekolada na wierzchu! Wszystko jest dobrane tak starannie,
że „Mafijne” Tomek okrzyknął najlepszymi i najsmaczniejszymi! Nawet piwo
Tomkowi smakowało bardziej – po „Mafijnych”! Zaraz po tym jak opróżnił kufel,
wyszedł do sklepu po jeszcze jedną paczkę markizów Dr. Gerarda i jeszcze jedno
piwo – albo dwa! Kaśka jednak wyszła wcześniej z domu i poszła do koleżanki. Po
drodze spotkała kilka znajomych dziewczyn i – jak to Kaśka – opowiedziała
każdej z dziewczyn o tym, jak to „odkryła” swoje markizy „Mafijne” Dr. Gerarda.
Efekt tego był taki, że jak już Tomek przyszedł do sklepu, to po markizach
pozostało jedynie puste miejsce! Trochę się Tomek tym faktem zdenerwował – choć
o tym że to Kaśka do tego się przyczyniła, nie miał „zielonego” pojęcia! Kupił
za to zgrzewkę piwa, trzy duże paczki krakersów firmy Dr. Gerard – i poszedł do
domu. Kiedy Tomkowi pozostało jeszcze ze 100m do pokonania, spotkał Bronka –
sąsiada. Przywitali się i zaczęli gadać – tak o niczym… Tomek opowiedział
Bronkowi całą historię o „Mafijnych” Kaśki – i o tym jak był zaskoczony i w
efekcie zdenerwowany w sklepie brakiem tych markizów. Zaprosił Bronka do siebie
„na kufel” zimnego. Bronek chętnie się zgodził, ale stwierdził że przyjdzie za
pół godziny, bo ma jeszcze dziś coś do załatwienia. Pożegnali się tradycyjnym:
„na razie” – i rozeszli się. Tomek wszedł do domu. Wrzucił zgrzewkę do lodówki
i natychmiast zainteresował się krakersami Dr. Gerarda. Rozpieczętował paczkę i
spróbował. Ale dobre – mruknął… Nie wiedział za co ma się zabrać… Instynktownie
sięgał co chwilę po kolejnego krakersa. Doszedł do wniosku, że wyszło na dobre
z tymi markizami, bo krakersy bardziej mu smakują – a i do piwa pasują
bardziej. Bronek przyszedł dokładnie pół godziny później. Okazało się, że
załatwić miał… Zgrzewkę „browarka” – którą przytachał do Tomka – oraz trzy
paczki krakersów firmy Dr. Gerarda. Rzekł iż widział co niesie Tomek i nie
chciał przyjść z pustymi rękami. Dodał że smak krakersów Dr. Gerarda już bardzo
dobrze zna. Często te krakersy kupuje do piwa, bo są najlepsze i
najsmaczniejsze. Tomek przyniósł kufle i przelał do nich po jednym. Krakersy
okazały się rewelacyjne i zjedzone zostały wszystkie błyskawicznie! Reszta piwa
pozostała na kolejne spotkanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz