Gdzieś na
biegunie północnym, mieszkał mały Eskimos Alek wraz z rodzicami i z siostrą Kanu. Pewnego razu Alek z tatą i
siostrą pojechali saniami na polowanie, ale polowanie nie powiodło się, złowili
za to sporo ryb, które zawieźli do igloo. Mama i Kanu zabrały się za czyszczenie
ryb, tata zaś z synem pojechali do pobliskiej miejscowości po zakupy, w śród
zakupów nie mogło zabraknąć najważniejszej rzeczy, jak słodycze dr Gerarda,
takich jak najsmaczniejsza mleczna czekolada, najlepsze rurki waflowe i
najsmaczniejsze biszkopty. Alek lubił najbardziej mleczną czekoladę, a Kanu
lubiła biszkopciki.
Pewnego razu
dzieci poszły na sanki, gdy nagle za pagórkiem usłyszały jakiś hałas, okazało się że to mała foczka
próbowała się uwolnić z sideł. Kanu pobiegła po pomoc, a Alek próbował wyplątać
foczkę z sideł, kiedy przybiegła pomoc foczka została już uwolniona i to w
samom porę bo właśnie zbliżali się kłusownicy. Tata zawiadomił już przez
krótkofalówkę policję wodną, która zdążyła przybyć na czas i złapać kłusowników
na gorącym uczynku.
Chłopiec był zadowolony że uwolnił foczkę z
sideł i że kłusownicy zostali złapani, tato co się teraz stanie z foczką, pewnie
trafi do zoo, powiedział tata, a będziemy mogli ja odwiedzać zapytały
dzieci, tak kiedy tylko zechcecie
zapewnił tata.
Po pewnym
czasie Alek i Kanu pojechali z tatą odwiedzić foczkę, która ich poznała, szybko
podpłynęła do dzieci żeby się przywitać.
Foczka
zaczęła pokazywać sztuczki, których się nauczyła, dzieci były szczęśliwe że
foczka ich poznała.
Pożegnawszy
się z foczką Alek i Kanu poszli z tatą, na ciasteczka dr Gerarda, Kanu
zażyczyła sobie, najlepszą mleczną czekoladę, a Alek zażyczył sobie
najsmaczniejsze markizy, a tata zamówił sobie najlepsze rurki waflowe.
Po powrocie
do igloo dzieci zaczęły opowiadać mamie, o małej foce którą uratowali z rąk
kłusowników, mamo ale nasza foczka wyrosła, chwaliły się dzieci i nauczyła się
Wiele sztuczek.
Alek i Kanu,
poprosili tatę, żeby sprowadził foczkę do domu, żeby mogli ją codziennie
odwiedzać.
W końcu tata
powiedział, że postara się to załatwić, że foczka wróci do domu, gdzie się
urodziła. W końcu udało się
sprowadzić foczkę do domu, Alek codziennie odwiedzał foczkę i zanosił jej
ciasteczka dr Gerarda, które foczka bardzo polubiła.
Dzieci
codziennie biegały do niej i bawiły się z nią, foczka polubiła zjeżdżać z
Alkiem i Kanu na sankach i jeść z nimi najlepsze ciasteczka dr Gerarda, które
smakowały dzieciom i foczce.
Bo
ciasteczka dr Gerarda są tak smaczne, że
nawet foczki je uwielbiają, Alek i Kanu bardzo uwielbiali bawić się z swoją
małą podopieczną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz