poniedziałek, 9 lutego 2015

„Małe Eskimoski”


Gdzieś na biegunie północnym, mieszkał mały Eskimos Alek wraz z rodzicami i z  siostrą Kanu. Pewnego razu Alek z tatą i siostrą pojechali saniami na polowanie, ale polowanie nie powiodło się, złowili za to sporo ryb, które zawieźli do  igloo. Mama i Kanu zabrały się za czyszczenie ryb, tata zaś z synem pojechali do pobliskiej miejscowości po zakupy, w śród zakupów nie mogło zabraknąć najważniejszej rzeczy, jak słodycze dr Gerarda, takich jak najsmaczniejsza mleczna czekolada, najlepsze rurki waflowe i najsmaczniejsze biszkopty. Alek lubił najbardziej mleczną czekoladę, a Kanu lubiła biszkopciki.

Pewnego razu dzieci poszły na sanki, gdy nagle za pagórkiem usłyszały  jakiś hałas, okazało się że to mała foczka próbowała się uwolnić z sideł. Kanu pobiegła po pomoc, a Alek próbował wyplątać foczkę z sideł, kiedy przybiegła pomoc foczka została już uwolniona i to w samom porę bo właśnie zbliżali się kłusownicy. Tata zawiadomił już przez krótkofalówkę policję wodną, która zdążyła przybyć na czas i złapać kłusowników na gorącym uczynku.

 Chłopiec był zadowolony że uwolnił foczkę z sideł i że kłusownicy zostali złapani, tato co się teraz stanie z foczką, pewnie trafi do zoo, powiedział tata, a będziemy mogli ja odwiedzać zapytały dzieci,  tak kiedy tylko zechcecie zapewnił tata.

Po pewnym czasie Alek i Kanu pojechali z tatą odwiedzić foczkę, która ich poznała, szybko podpłynęła do dzieci żeby się przywitać.

Foczka zaczęła pokazywać sztuczki, których się nauczyła, dzieci były szczęśliwe że foczka ich poznała.

Pożegnawszy się z foczką Alek i Kanu poszli z tatą, na ciasteczka dr Gerarda, Kanu zażyczyła sobie, najlepszą mleczną czekoladę, a Alek zażyczył sobie najsmaczniejsze markizy, a tata zamówił sobie najlepsze rurki waflowe.

Po powrocie do igloo dzieci zaczęły opowiadać mamie, o małej foce którą uratowali z rąk kłusowników, mamo ale nasza foczka wyrosła, chwaliły się dzieci i nauczyła się Wiele sztuczek.

Alek i Kanu, poprosili tatę, żeby sprowadził foczkę do domu, żeby mogli ją codziennie odwiedzać.

W końcu tata powiedział, że postara się to załatwić, że foczka wróci do domu, gdzie się urodziła.             W końcu udało się sprowadzić foczkę do domu, Alek codziennie odwiedzał foczkę i zanosił jej ciasteczka dr Gerarda, które foczka bardzo polubiła.

Dzieci codziennie biegały do niej i bawiły się z nią, foczka polubiła zjeżdżać z Alkiem i Kanu na sankach i jeść z nimi najlepsze ciasteczka dr Gerarda, które smakowały dzieciom i foczce.

Bo ciasteczka dr Gerarda są tak smaczne,  że nawet foczki je uwielbiają, Alek i Kanu bardzo uwielbiali bawić się z swoją małą podopieczną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz