Było piękne
piątkowe południe gdy nagle, rozległ się dźwięk dzwonka do moich drzwi, poszłam
otworzyć i stanęłam jak zamurowana, w drzwiach stał chłopak który mi się od
dawna podobał, to był Robert sąsiad który mieszkał naprzeciwko mnie.
Mogę wejść
zapytał, proszę otworzyłam szerzej drzwi i wpuściłam go do środka, zaproponowałam
mu kawę, ale on powiedział mam dla ciebie niespodziankę i zaproponował mi lot balonem.
Nie sądziłam
że ja też mu się podobam, więc nie zastanawiając się długo zgodziłam się na
jego propozycję, następnego ranka o ósmej rano Robert, zadzwonił do moich
drzwi, jesteś gotowa na niezwykłą podróż. Zaczęłam się pakować, ale Robert
powiedział weź tylko kurtkę, bo u góry jest zimno, on sam miał tylko koszyk
piknikowy, nie przypuszczałam nawet w najśmielszych myślach, że to będzie
najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
Robert
pomyślał o wszystkim, nawet o słodkościach Dr Gerarda, miał najlepszą mleczną
czekoladę, były tam moje ulubione i najsmaczniejsze herbatniki, w koszyku było
coś jeszcze, ale nie wiem co.
Wzbijaliśmy się w górę, to było wspaniałe uczucie oderwać się od ziemi.
Z góry
rozlegał się piękny widok, mijaliśmy domy lasy i rzeczki, minęło sporo czasu kiedy nagle,
Robert wyciągnął z koszyka szampana,
wlał do kieliszków podał mi jeden,
uklękną przede mną i oświadczył mi się, byłam trochę zaskoczona, że
chłopak który mi się od dawna podoba chce, żebym została jego żoną. Zgodziłam
się bez wahania, nigdy nie przypuszczałam że tak nieśmiały chłopak, którym był
Robert może być tak romantyczny.
Lecieliśmy
dalej, pod nami znajdowała się pięknie ubarwiona polanka, rosło na niej dużo
kwiatów, był tam mały skromny domek, wtedy Robert zaczął wypuszczać powietrze z
balonu, jesteśmy na miejscu powiedział. Kiedy balon dotknął ziemi, Robert
otworzył bok kosza i wyszedł by przywiązać balon, wrócił po mnie i zaprowadził
mnie do domku, to było jego królestwo. W domku był już uszykowany stolik do
romantycznej kolacji, na stoliczku stał szampan, świeczki w kształcie serca i
piękny bukiet kwiatów.
Pomyślał o
wszystkim, nie zapomniał nawet najsmaczniejszych ciasteczek Dr Gerarda,
najlepszych krakersów i najsmaczniejszych kruchych wafelków. Gdy wypiliśmy
szampana poszliśmy na spacer, Robert pokazami okolicę była piękna, był tam mały
stawek z rybami.
Na środku
polanki był bardzo duży klomb kwiatowy, powiedział mi że jeszcze nikomu nie
pokazywał tego miejsca i że to będzie nasze gniazdko, zostaliśmy tam na noc, było
cudownie rozpaliliśmy ognisko i przytuleni do siebie wpatrywaliśmy się
płomienie ognia i długo rozmawialiśmy, było nam ciepło, mimo że wieczór był
chłodny. Następnego dnia jak się obudziłam na stoliku czekała na mnie już
gorąca kawa i najsmaczniejsze biszkopciki Dr Gerarda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz