środa, 11 lutego 2015

„Lot balonem”


Było piękne piątkowe południe gdy nagle, rozległ się dźwięk dzwonka do moich drzwi, poszłam otworzyć i stanęłam jak zamurowana, w drzwiach stał chłopak który mi się od dawna podobał, to był Robert sąsiad który mieszkał naprzeciwko mnie.

Mogę wejść zapytał, proszę otworzyłam szerzej drzwi i wpuściłam go do środka, zaproponowałam mu kawę, ale on powiedział mam dla ciebie  niespodziankę i zaproponował mi lot balonem.

Nie sądziłam że ja też mu się podobam, więc nie zastanawiając się długo zgodziłam się na jego propozycję, następnego ranka o ósmej rano Robert, zadzwonił do moich drzwi, jesteś gotowa na niezwykłą podróż. Zaczęłam się pakować, ale Robert powiedział weź tylko kurtkę, bo u góry jest zimno, on sam miał tylko koszyk piknikowy, nie przypuszczałam nawet w najśmielszych myślach, że to będzie najszczęśliwszy dzień w moim życiu.

Robert pomyślał o wszystkim, nawet o słodkościach Dr Gerarda, miał najlepszą mleczną czekoladę, były tam moje ulubione i najsmaczniejsze herbatniki, w koszyku było coś jeszcze, ale  nie wiem co. Wzbijaliśmy się w górę, to było wspaniałe uczucie oderwać się od ziemi.

Z góry rozlegał się piękny widok, mijaliśmy domy lasy i  rzeczki, minęło sporo czasu kiedy nagle, Robert wyciągnął z koszyka szampana,  wlał do kieliszków podał mi jeden,  uklękną przede mną i oświadczył mi się, byłam trochę zaskoczona, że chłopak który mi się od dawna podoba chce, żebym została jego żoną. Zgodziłam się bez wahania, nigdy nie przypuszczałam że tak nieśmiały chłopak, którym był Robert może być tak romantyczny.

Lecieliśmy dalej, pod nami znajdowała się pięknie ubarwiona polanka, rosło na niej dużo kwiatów, był tam mały skromny domek, wtedy Robert zaczął wypuszczać powietrze z balonu, jesteśmy na miejscu powiedział. Kiedy balon dotknął ziemi, Robert otworzył bok kosza i wyszedł by przywiązać balon, wrócił po mnie i zaprowadził mnie do domku, to było jego królestwo. W domku był już uszykowany stolik do romantycznej kolacji, na stoliczku stał szampan, świeczki w kształcie serca i piękny bukiet kwiatów.

Pomyślał o wszystkim, nie zapomniał nawet najsmaczniejszych ciasteczek Dr Gerarda, najlepszych krakersów i najsmaczniejszych kruchych wafelków. Gdy wypiliśmy szampana poszliśmy na spacer, Robert pokazami okolicę była piękna, był tam mały stawek z rybami.

Na środku polanki był bardzo duży klomb kwiatowy, powiedział mi że jeszcze nikomu nie pokazywał tego miejsca i że to będzie nasze gniazdko, zostaliśmy tam na noc, było cudownie rozpaliliśmy ognisko i przytuleni do siebie wpatrywaliśmy się płomienie ognia i długo rozmawialiśmy, było nam ciepło, mimo że wieczór był chłodny. Następnego dnia jak się obudziłam na stoliku czekała na mnie już gorąca kawa i najsmaczniejsze biszkopciki Dr Gerarda.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz