sobota, 14 lutego 2015

"Bestia" - Brutus!




Wygodnie bokiem położył się na materacu. Kanapeczki oraz butelkę postawił obok. Złapał pilota i włączył odbiornik. Leniwym ruchem wziął jedną pyszną kanapkę na najlepszych krakersach Dr. Gerarda. Popił dwoma łykami piwa – i w stanie zadowolenia oczekiwał na swój ulubiony program. Usłyszał trzask otwieranego zamku u drzwi… W trzy sekundy później, ktoś wpadł na Bronka! To Brutus. Pies Romka – syna – który wrócił właśnie ze spaceru ze swoim pupilem. Brutus – to dorodny brodacz olbrzym koloru stalowego. Najpierw radośnie przywitał się z Bronkiem, liżąc go kilkakrotnie po twarzy. Następnie „poczęstował” się świetnymi kanapeczkami zrobionymi sobie przez Bronka, na najsmaczniejszych krakersach z firmy Dr. Gerard. W krótkiej chwili zjadł wszystkie, - i ani Bronek, ani Romek nie zdążyli się cokolwiek zorientować! Na domiar złego, Brutus przewrócił butelkę i rozlał Bronkowi – ledwo co nadpite – piwo. Wszystko to trwało dosłownie kilkanaście sekund. Mocno zdenerwowany Bronek zaczął bardzo głośno krzyczeć! Użył w tym chyba wszystkich niecenzuralnych słów pod adresem Brutusa jakie tylko istnieją, ale pies absolutnie się tym nie przejmował, okazując w dalszym ciągu swoją radość. Złość Bronka przeniosła się na Bogu ducha winnego Romka. Nakazał synowi natychmiast zabrać tego „potwora”, podał Romkowi listę z produktami jakie w ciągu minuty ma dostarczyć ojcu – w tym głównie najsmaczniejsze i najlepsze krakersy Dr. Gerarda. Romek nawet się nic nie odzywał, bo dobrze znał ojca – kiedy był spokojny, to był najlepszym człowiekiem na świecie! Ale jak się zdenerwował – a zwłaszcza tak jak teraz – to nie było żadnych szans na dyskusje z ojcem. Trzasnął drzwiami i szybko pobiegł do pobliskiego sklepu. Niestety – nie było już tam żadnych krakersów Dr. Gerarda, a pamiętał dobrze o tym, że ojciec powiedział, aby jedynie tej firmy ciastka jemu dostarczył gdyż tylko z Dr. Gerarda są najlepsze. Romek sprawdził wszystko jeszcze raz: •             biszkopty,
biszkopciki
, ,markizy
,rurki waflowe
,andruty,
kruche wafelki
,herbatniki
No niestety – nie ma krakersów… Wpadł na pomysł, że nie będzie biegał od sklepu do sklepu, tylko wsiądzie do samochodu i szybko podskoczy do w ciągu pięciu minut podskoczy do większego marketu i kupi wszystko co potrzeba. Tak właśnie zrobił i za 15 minut był z powrotem u ojca z zakupami. Dodatkowo kupił mamie najlepsze rurki waflowe Dr. Gerarda, oraz siostrze – również najsmaczniejsze – przekładane biszkopciki polane najsmaczniejszą czekoladą mleczną. Dla siebie zakupił też – najlepsze oraz najsmaczniejsze markizy – również Dr. Gerarda! Kiedy Romek dotarł do domu ojca, Vronek całkowicie był już spokojny. Wzajemnie się przeprosili i podali sobie ręce. Obaj zabrali się do zrobienia kanapeczek. Choć Romek ma „lewe ręce” w kuchni, to pod okiem Bronka poszło im wszystko nadzwyczaj sprawnie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz