Wygodnie bokiem położył się na materacu. Kanapeczki oraz
butelkę postawił obok. Złapał pilota i włączył odbiornik. Leniwym ruchem wziął
jedną pyszną kanapkę na najlepszych krakersach Dr. Gerarda. Popił dwoma łykami
piwa – i w stanie zadowolenia oczekiwał na swój ulubiony program. Usłyszał
trzask otwieranego zamku u drzwi… W trzy sekundy później, ktoś wpadł na Bronka!
To Brutus. Pies Romka – syna – który wrócił właśnie ze spaceru ze swoim
pupilem. Brutus – to dorodny brodacz olbrzym koloru stalowego. Najpierw
radośnie przywitał się z Bronkiem, liżąc go kilkakrotnie po twarzy. Następnie
„poczęstował” się świetnymi kanapeczkami zrobionymi sobie przez Bronka, na
najsmaczniejszych krakersach z firmy Dr. Gerard. W krótkiej chwili zjadł
wszystkie, - i ani Bronek, ani Romek nie zdążyli się cokolwiek zorientować! Na
domiar złego, Brutus przewrócił butelkę i rozlał Bronkowi – ledwo co nadpite –
piwo. Wszystko to trwało dosłownie kilkanaście sekund. Mocno zdenerwowany Bronek
zaczął bardzo głośno krzyczeć! Użył w tym chyba wszystkich niecenzuralnych słów
pod adresem Brutusa jakie tylko istnieją, ale pies absolutnie się tym nie
przejmował, okazując w dalszym ciągu swoją radość. Złość Bronka przeniosła się
na Bogu ducha winnego Romka. Nakazał synowi natychmiast zabrać tego „potwora”,
podał Romkowi listę z produktami jakie w ciągu minuty ma dostarczyć ojcu – w
tym głównie najsmaczniejsze i najlepsze krakersy Dr. Gerarda. Romek nawet się
nic nie odzywał, bo dobrze znał ojca – kiedy był spokojny, to był najlepszym
człowiekiem na świecie! Ale jak się zdenerwował – a zwłaszcza tak jak teraz –
to nie było żadnych szans na dyskusje z ojcem. Trzasnął drzwiami i szybko
pobiegł do pobliskiego sklepu. Niestety – nie było już tam żadnych krakersów
Dr. Gerarda, a pamiętał dobrze o tym, że ojciec powiedział, aby jedynie tej
firmy ciastka jemu dostarczył gdyż tylko z Dr. Gerarda są najlepsze. Romek
sprawdził wszystko jeszcze raz: •
biszkopty,
biszkopciki
, ,markizy
,rurki waflowe
,andruty,
kruche wafelki
,herbatniki
No niestety – nie ma krakersów… Wpadł na pomysł, że nie
będzie biegał od sklepu do sklepu, tylko wsiądzie do samochodu i szybko
podskoczy do w ciągu pięciu minut podskoczy do większego marketu i kupi
wszystko co potrzeba. Tak właśnie zrobił i za 15 minut był z powrotem u ojca z
zakupami. Dodatkowo kupił mamie najlepsze rurki waflowe Dr. Gerarda, oraz
siostrze – również najsmaczniejsze – przekładane biszkopciki polane
najsmaczniejszą czekoladą mleczną. Dla siebie zakupił też – najlepsze oraz
najsmaczniejsze markizy – również Dr. Gerarda! Kiedy Romek dotarł do domu ojca,
Vronek całkowicie był już spokojny. Wzajemnie się przeprosili i podali sobie
ręce. Obaj zabrali się do zrobienia kanapeczek. Choć Romek ma „lewe ręce” w
kuchni, to pod okiem Bronka poszło im wszystko nadzwyczaj sprawnie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz