Miejski Park Solankowy był naszym kolejnym punktem w
kontynuacji „Niedziela z relaksem”.
Od samego rana piękne słoneczko zaglądało do okien i
zapraszało nas na spacer. Więc wstaliśmy wszyscy ochoczo, wspólnie zjedliśmy
śniadanie i poczyniliśmy przygotowania do długiego spaceru.
Aby móc skorzystać z atrakcji jakie w parku są udostępnione,
to ubraliśmy się w dresy i obuwie sportowe i wyruszyliśmy do parku. Oczywiście
z komunikacji miejskiej zrezygnowaliśmy na rzecz czynnego wypoczynku i ruchu na
świeżym powietrzu.
Przy wejściu do parku witał nas duży kompleks Sanatoryjny, w
dalszej części rozpościerał się bardzo długi dywan kwiatowy, a po bokach dwa
deptaki.
Koniec dywanu łączy dwa deptaki w jeden prowadzący do wielu
atrakcji parku. Zgodnie stwierdziliśmy, iż pierwszą atrakcją po tak długim
spacerze będzie kawiarenka na powietrzu.
Ponieważ trzeba zregenerować siły na pozostałą część rozrywek,
znajdujących się na trasie „Niedziela z Relaksem”. Po wejściu do ogrodzonej
drewnianym stylowym ogrodzeniem kawiarenki, podeszliśmy do kawiarnianej lady, aby
sprawdzić co można kupić, żeby zregenerować siły.
Zaskoczenie nasze było wielkie, a radość jeszcze większa z
szerokiej gamy produktów Dr Gerarda.
Więc nie zastanawiając się poprosiliśmy o najlepsze rurki
waflowe, pyszne biszkopciki, markizy, słone krakersy i nie mogło się obyć bez
najsmaczniejszej mlecznej czekolady. Na dokładkę jeszcze po trzy gałki lodów z
dodatkami i po kartoniku soku.
Nie zważając na upływający czas, usiedliśmy ze spokojem do
stolika i zaczęliśmy pałaszować słodkości Dr Gerarda naprzemiennie z lodami, a
soczki na koniec.
Mimo, iż nasyciliśmy się, to i tak jeszcze zostało parę
krakersów i markiz więc dokupiliśmy jeszcze najpyszniejsze andruty, herbatniki
i po małej butelce wody. Schowaliśmy do plecaka i ruszyliśmy w dalszą realizację zamierzonego planu rozrywek. W następnej
kolejności poszliśmy do parku linowego, w którym lubiliśmy wszyscy się wspinać.
Najpierw linowa drabinka, następnie pokonaliśmy mostek
linowy, dalej było zejście po sznurze z węzełkami, a na samym końcu skok na
specjalnych lianach przez jeziorko.
Z parku linowego poszliśmy na kręgle, które zajęły nam sporo
czasu, a po kręglach poszliśmy do restauracji na obiad, po sytym obiedzie
poszliśmy na siłownię gdzie skorzystaliśmy z bieżni i rowerków, karuzeli i
innych ćwiczeń.
Kolejną atrakcją był mini golf, gdzie urządziliśmy zawody
kto pierwszy zaliczy wszystkie dołki, następnie był spacer po tężniach, gdzie
można usiąść i wdychać jod relaksując się przy tym.
O godzinie szesnastej, miał odbyć się koncert
charytatywny, szczególnie dla ludzi niepełnosprawnych, a że zbliżała się
już ta godzina poszliśmy do muszli koncertowej.
Wielkimi krokami zbliżał się już wieczór i czas zbierać się
do domu, wiadomo co dobre szybko się kończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz